Sport.pl

Koszykarze też nurkują oraz faule symulują

Pamiętacie jeszcze Didę i jego występy w meczu z Celtikiem? To był naprawdę pokaz największej sztuki aktorskiej i jakiś czas temu, pragnąc pomóc Amerykańskiej Akademii Filmowej w tym roku, wytypowałyśmy kandydaturę brazylijskiego bramkarza do Oscara za fantastyczne odegranie swojej roli. Za wcześnie. Okazuje się, że jeszcze lepiej radzą sobie koszykarze naszej ukochanej NBA. Grają bowiem w mniej łaskawym środowisku, nieprzyzwyczajonym do udawania fauli. A i tak kunsztem zdumiewają.

 

 

 

 

Spójrzcie tylko na to:


 

 

Ciacha szczególnie oburzył fakt, że w przeciwieństwie do ludzi związanych z futbolem, tutaj nikt nie wydaje się przejęty sztuczkami zawodników. Pytamy gdzie są nosze, gdzie kilkuminutowa co najmniej przerwa w grze? Dlaczego komentatorzy, zamiast włączyć się w spektakl, udawać przejęcie i pełnym napięcia głosem opowiadać o możliwych następstwach brutalnego faula, bezczelnie śmieją się i rzucają uszczypliwe uwagi? I wreszcie sama postawa zawodnika - gdzież jego konsekwencja i symulowanie omdlenia? Zdecydowanie, koszykówka nie jest jednak sportem dla mistrzów teatru. Nikt ich tutaj nie docenia, a prawdziwy talent łatwo zaprzepaścić.

 

A skoro była już mowa o piłkarzach, mamy dla nich następującą radę: unikajcie amatorszczyzny. Inaczej może to skończyć się w ten sposób:

 

 

 

 

Nawiasem mówiąc, ciekawe kim jest ten dziwny pan machający rękami pod koniec. Ciacha stawiają na Głos Sumienia, tudzież czarnego Anioła Zemsty na ziemię zesłanego (po licznych wołaniach o pomstę do nieba).

 

Więcej o: