Jeremy Menez - drugi Zidane?

Co jakiś czas słyszymy o piłkarzach, którzy niemal z dnia na dzień (słusznie lub niesłusznie, nie nam to oceniać) zostają okrzyknięci nowymi gwiazdami w świecie futbolu. Pisałyśmy już o Brazylijczyku Perlonie, który kreowany jest na następcę Ronaldinho. Dzisiaj chcemy Wam przedstawić kolejnego piłkarza, który jak to mówią ''ma papiery'' na wielkiego zawodnika i świetną grę.

 

 

Jeremy Menez we Francji nazywany jest drugim wcieleniem Zinedina Zidana, żyjącej legendy francuskiej piłki. Zrobiło się o nim głośno, kiedy do mediów przebiła się informacja, że jego osobą zainteresowane są takie luby jak Manchester United i Liverpool. Podobno Alex Ferguson i Rafa Benitez idą na prawdziwą wojnę o tego chłopaka. Dostrzegli w nim to ''coś'' i nie mają zamiaru odpuścić. Tym bardziej, że Jeremy to wciąż bardzo młody chłopak i można wyprowadzić go na ludzi (w sensie sportowym). Jest jak nieoszlifowany diament.

 


Menez w tym roku skończył 20 lat, gra na pozycji napastnika, imponuje warunkami fizycznymi (182 cm i 73 kg). Swoją karierę w Ligue 1 rozpoczynał w Sochaux, obecni broni barw AS Monaco. Do tej pory zasłynął przede wszystkim strzeleniem hat - tricka przeciwko drużynie Bordeaux, który sprawił, że Jeremy stał się najmłodszym zawodnikiem w historii ligi, który tego dokonał.

 


W drużynie narodowej jeszcze nie zadebiutował, ale ma już na swoim koncie występy na niemal każdym szczeblu kariery w reprezentacjach młodzieżowych. Jest nazywany ''nadzieją Francji''. Bardzo szybki, dysponujący strzałem z obu nóg, czarujący nieprzeciętnym dryblingiem. Zadziorny i agresywny, stąd parę kartek, jakie już w tym sezonie zarobił.

 


Czy zawojuje świat? Zobaczymy. Ciacha jak na razie nazwałyby tego chłopaka kandydatem na ciacho, na razie jest takim małym ciasteczkiem. Nie do końca wiemy czy to się zmieni. Się okaże.