Michael Carrick kontuzjowany

Do tej pory myślałyśmy, że to rugby jest jedną z najbardziej brutalnych dyscyplin sportu. I że to właśnie faceci biegający po boisku za ''jajowatą'' a nie ''okrągłą'' futbolówką są największymi twardzielami. Okazało się jednak, że byłyśmy trochę niesprawiedliwe w swojej ocenie (ale zdania nadal nie zmieniłyśmy).

 

Niedawno pisałyśmy o bohaterskich wyczynach Johna Terrego, we wtorek świat obiegły zdjęcia rozbitego łuku brwiowego Cristiano Ronaldo, któremu krew tak lała się po twarzy, że nie był w stanie dograć meczu Ligi Mistrzów przeciwko Romie do końca, a teraz dowiedziałyśmy się, że kolega z drużyny Ronaldo - Michael Carrick doznał złamania kości ręki w łokciu i w ciągu najbliższych tygodni na pewno nie zagra.

 

 

O tym, co się stało pomocnikowi ''Czerwonych Diabłów'' dowiadujemy się dopiero teraz, bo wcześniej lekarze nawet nie podejrzewali, że jego uraz jest aż tak poważny. Chłopak mówił, że boli, ale zacisnął zęby i zbytnio się nie przejął. Naprawdę prawdziwy z niego maczo...

 

Szkoda tylko, że teraz minie kilka tygodni zanim wróci na boisko. Ciacha ostatnio odkryły, że Anglik jest jednym z ciekawszych piłkarzy w Premier League i że zasługuje na to, aby znaleźć się na ciachowej liście największych ciasteczek ligi angielskiej. No a teraz go nie będzie...

 

Chyba jedyną osobą, która w pewnym sensie może się cieszyć z kontuzji Carricka jest jego dopiero co poślubiona żona, Lisa Roughead, która będzie mogła z Michaelem spędzić więcej czasu, niż to oboje wcześniej planowali.

 

 

A na chociażby takie gole wszyscy będziemy musieli poczekać.

 

 

 

 

A tak swoją drogą to Anglicy naprawdę mają ostatnio pecha. Tracą piłkarzy jeden po drugim. Jedyne pocieszenie jest chyba takie, że Wayne Rooney jest już chyba w pełni sił i koledzy z Manchesteru jak i reprezentacji mogą na niego liczyć w każdej chwili.