Lady in red, czyli Anna Kurnikowa w Miami

Prawdę mówiąc o tej pani Ciacha ostatnio zapomniały. Anna Kurnikowa, była gwiazda tenisa, odkąd przestała odgrywać jakąkolwiek rolę w rozgrywkach WTA Tour i znalazła się w cieniu. Jasne, że wciąż istnieje w mediach i raczej nie daje o sobie zapomnieć, czego dowodem jest chociażby ta notka, ale to już nie to, co kiedyś.

 

Teraz Anna skoro przestała być wyczynową tenisistką, ma status tzw. celebrity. W jej przypadku świat tenisa został zastąpiony światem wielkiego show - bussinesu, co w zasadzie nie dziwi, skoro przez pięć długich lat związana była z hiszpańskim gwiazdorem muzyki pop Enrique Iglesiasem (była, bo ponoć już nie jest).

 

 

Ciacha nie chcą tutaj wnikać w sprawy prywatne pary, bo wychodzi na to, że w tym przypadku mówi się jedno, a robi drugie. Ponoć ta dwójka nadal się ze sobą spotyka, może zatem deklaracja boskiego Enrique była tylko dowodem lekkiego kryzysu w ich związku? Albo małej prowokacji w kierunku mediów. Czas pokaże. Przecież już kilkakrotnie słyszałyśmy, że wszystko między nimi skończone.

 

A to tak dla przypomnienia słodkich chwil: Enrique, Anna i niezapomniana ''Escape'':

 

 

 

 

My natomiast znowu zwróciłyśmy na Annę uwagę dość przypadkowo, kiedy trafiłyśmy na jej zdjęcia w tej specyficznej, czerwonej sukience.

 

Niezależnie od tego co się o Kurnikowej pisze i mówi, to dziewczyna zawsze słynęła z ciekawej urody (choć raczej typowej jak na Rosjankę) i dość interesującego podejścia do mody.

 

Dobrze, że trochę się jej gust zmienił i nie nosi się już w ten sposób (a przynajmniej Ciacha już dawno nie widziały jej w czymś takim):