Oscar de la Hoya - bokser i biznesmen

Nie, nie będziemy pisać o zdjęciach sportowca. De la Hoya to dla nas po prostu świetny bokser. Wielokrotny mistrz świata w różnych kategoriach wiekowych i różnych organizacjach. Wygrał 38 walk (z 43, jakie stoczył), zarobił sporo kasy i złamał niejedno niewieście serce. Lata jednak szybko lecą a wszystko co dobre, szybko też się kończy. Golden Boy dawno jest już po 30 - stce, no i niestety nie robi się coraz młodszy. Pieniądze (niemałe), jakie zarabia dzięki swoim walkom, kiedyś się skończą, dlatego Amerykanin (ale meksykańskiego pochodzenia z czego jest dumny i co na każdym kroku podkreśla) już teraz szuka innych źródeł dochodów.

 

 

 

 

 

Bokser szuka sposobów na zarobek, ale nie chce odchodzić zbyt daleko od swojej ukochanej dyscypliny sportu. Ostatnio postanowił zostać wydawcą. Kupił cztery magazyny sportowe, które piszą o różnego rodzaju sportach walki: Ring Magazine, KO, World Boxing i Pro Wrestling Illustrated.

 

Ciekawe co jeszcze ma na oku Złoty Chłopiec?

 

Co do samego Hoi, wygląda smakowicie, ale niestety, jak każde porządne ciacho od dawna jest już zajęty. Jego żona to znana portorykańska piosenkarka, Millie Corretjer. W 2000 roku Oscar marzył, żeby nagrać singiel, szukał człowieka, który nauczyłby go śpiewać i trafił na byłego nauczyciela Millie. Później zobaczył ją w jednym z klipów video i cóż, to musiała być miłość od pierwszego wejrzenia, bo od razu zażyczył sobie, żeby Corretjer wystąpiła w jego nagraniu. Prawda, że to bardzo romantyczna historia?