Novak Djokovic - jego czas jeszcze przyjdzie

Ostatni turniej wielkoszlemowy zakończony. W niedzielę w nocy w Nowym Jorku zapadły ostatnie rozstrzygnięcia. W US Open zwyciężali ci, co mieli zwyciężyć - po raz czwarty z rzędu w amerykańskiej imprezie triumfował Roger Federer (pisać na ile kasy wystawiono mu czek, byłoby naprawdę nieprzyzwoicie). W turnieju pań natomiast nie do zatrzymania była Belgijka Justine Henin.

 

Tak czy inaczej (pomimo zwycięstw faworytów, nieprzespanych nocy, litrów wypitej kawy) musimy przyznać, że to były całkiem ciekawe dwa tygodnie. A Ciacha znalazły na własny użytej swoich ''prywatnych'' bohaterów (i nie, nie mamy tu zamiaru pisać o fenomenalnej Radwańskiej - choć oczywiście mogłybyśmy, bo to temat rzeka. A tak nawiasem mówiąc: wiecie, że Aga hoduje dwa szczury o uroczych imionach Flip i Flap?).

 

 

No ale do rzeczy, największym naszym odkryciem jest Serb Novak Djoković, tegoroczny finalista. Jakoś tak wyszło, że w ciachowym rozstawieniu nie pojawił się na liście. Dlaczego? Tak szczerze mówiąc to chyba tylko dlatego, że nie chciałyśmy przeginać w ilości ciasteczek, a ''13'' to w końcu pechowa liczba. Poza tym jakoś tak nie za bardzo przypadły nam do gustu włosy Novaka, wygląda jakby nosił taką dziwną czapką, nie uważacie? (Tak, czepiamy się).

 

Wyszło na to, że serbski tenisista rodem z Belgradu to naprawdę fajny facet. Po pierwsze: doszedł do finału, miał duże szanse na ugranie chociaż jednego seta i co najważniejsze, już raz w życiu wielkiego Szwajcara pokonał. I choć w tym roku jeszcze nie wygrał, nie mamy wątpliwości, że kwestią czasu jest moment, kiedy i on wygra swój pierwszy turniej w Wielkim Szlemie. No i po drugie: dostrzegłyśmy w nim to ''coś'', o którym tak często piszemy. Chłopak ma w sobie dużo uroku, szelmowski błysk w oku i wiele, ale to naprawdę wiele pokładów niespożytej energii, no i oczywiście poczucie humoru...

 

 

 

 

Jeszcze się śmiejemy i nie wiemy, co nam się najbardziej spodobało: parodia Marii Sz. czy może Andy'ego Roddicka?

 

Czego nie ma Serb? Talentu do śpiewania chyba...

 

 

 

 

Co nie znaczy, że Ciacha na takiej serbskiej (serbskiej?) imprezie by się chętnie nie pojawiły.
I jeszcze dowód numer dwa:

 

 

 

 

Innych minusów nie szukamy (zresztą, choć nie ma głosu to rekompensuje go czymś zupełnie innym, dla nas może śpiewać sobie dalej a Ciacha i tak będą słuchać).

 

A tutaj link do oficjalnej strony Novaka ze szczególnym uwzględnieniem zdjęć tego tenisisty.