Dziewczyny (nie) skaczą

Ech, ten nasz pech narodowy... Cóż z tego, że Monika Pyrek wyrównuje na Mistrzostwach swój życiowy rekord, a Anna Rogowska skacze najwyżej w tym roku. Nasze tyczkarki jak zwykle natykają się na swojej drodze albo na Jelenę Isinbajewą, która niczym pacjentka szpitala psychiatrycznego rozmawia ze sobą długo i przeciągle przed każdą próbą, albo na ''konkurs na bardzo wysokim poziomie'', jak się to łaskawie określa. Albo na jedno i drugie. Pozostaje się tylko cieszyć, że polskie dziewczyny urodą nie ustępują nikomu, a wręcz w tej kategorii każdorazowo stawałyby na podium. W czymś trzeba być najlepszym.

 

 

Wróćmy zatem do zawodów. Choć miało być pięknie, a wyszło jak zwykle, to do końca, do ostatniego skoku Pyrek, siedząc przed telewizorami i nerwowo gryząc paznokcie, liczyłyśmy na cud. Na chwilę zapomniałyśmy o pięknej, acz lodowato zimnej Rosjance i jej stalowych nerwach (nie wzięły się znikąd - Jelena posiada stopień porucznika w rosyjskiej armii). Zapomniałyśmy, z jaką niezłomną determinacją i precyzją Isinbajewa zdobyła swoje poprzednie 3 złote medale mistrzostw świata, 2 mistrzostw Europy i mistrzostwo olimpijskie w Atenach (nie mówiąc już o konkursach dla juniorów). Z pamięci wymazałyśmy 20 rekordów świata rosyjskiej lekkoatletki. Nie chciałyśmy wierzyć w to, że jako pierwsza - i na razie jedyna - kobieta przekroczyła barierę 5 metrów.

 

Płonne jednak nasze nadzieje na sukces rodaczek - sądząc po ich występie, pewnych rzeczy po prostu nie przeskoczysz. Nie mamy im tego za złe, w przeciwieństwie do innych naszych sportowców nie zawiodły już na wstępie, zapewniły przynajmniej emocje, które w innych dyscyplinach opadają już w eliminacjach. Nie byłyśmy też chyba odosobnione w tym, że naszą złość postanowiłyśmy przelać za to na koleżankę ze Wschodu. Dlatego też na niejednej twarzy pojawił się złośliwy uśmiech satysfakcji, gdy Isinbajewa za żadną z trzech prób nie była w stanie poprawić po raz 21. swojego rekordu. Choć nie złamała jej się tyczka, to mamy dowód, że jest jakaś sprawiedliwość na tym świecie (nasza niechęć jest zresztą w pełni uzasadniona).

 

Wracając do Polek - dziewczyny, jesteśmy z Wami! Czwarte i ósme miejsce na świecie to przecież też silne pozycje! Teraz musicie poczekać, aż (nie)nowa mistrzyni przejdzie na emeryturę. Albo wykluczą ją na przykład za pogawędki z tyczką. W obecnej formie ten Bubka w spódnicy jest niestety nie do pokonania. Nawiasem mówiąc, JAK ONA TO ROBI??