Powrót bliźniaków Hamm

Wydarzeniem trwających w USA mistrzostw kraju w gimnastyce sportowej był powrót do rywalizacji braci Hamm: Morgana oraz Paula, którzy na Igrzyskach Olimpijskich w Atenach stanowili o sile amerykańskiej reprezentacji, ale też stali stali się w Grecji bohaterami sporego skandalu.

 

W Atenach w wieloboju indywidualnym zwyciężył Paul Hamm. Szybko okazało się jednak, że złotym medalistą został tylko dlatego, że sędziowie zaniżyli o 0.1 punkta stopień trudności ćwiczenia Koreańczyka Yanga Tae-Younga, przez co ten zdobył tylko brązowy krążek (w gimnastyce odejmuje się punkty za konkretne uchybienia od wartości bazowej, czyli trudności ćwiczenia). Po feralnym konkursie komisja zawiesiła sędziów, ale wyników nie zmieniła. Paul wprawdzie został bohaterem narodowym - jak to w Stanach bywa z każdym złotym (i tylko złotym) medalistą igrzysk, mimo iż większość Amerykanów nie odróżnia skoku przez konia od zwykłego konia - z drugiej strony jednak, pomimo napływających zewsząd sugestii, nie oddał złotego medalu.

 

 

Jakby tego było mało dzień później doszło do podobnego incydentu - również z udziałem dwóch braci. Tym razem w ćwiczeniach na drążku. Sędziowie ponownie zmienili wynik na korzyść Amerykanów - oburzenie publiczności, głośne gwizdy i buczenie na pewien czas przerwały nawet przebieg zawodów. I choć tym razem Amerykanin nie wygrał, to jak mówiono w kuluarach, pewnie tylko dlatego, że sędziowie obawiali się zbyt wielkiego nagłośnienia sprawy, to niesmak pozostał.

 

W San Jose 24-letni bliźniacy dzięki dobrym wynikom w eliminacjach bez większych problemów awansowali do finału. W piątek, choć w ogólnej klasyfikacji wypadli bardzo słabo, to pokazali, że wciąż tkwią w nich ogromne możliwości. Wystąpili w dwóch (z sześciu) obowiązkowych konkurencjach i udowodnili sceptykom, że na rok przed Pekinem są w stanie odbudować formę - choć do światowej klasy jeszcze trochę brakuje. Paul uzyskał najlepszy wynik wieczoru w ćwiczeniach na macie, a w ćwiczeniach na koniu z łękami był piętnasty. Morgan poszło nieco gorzej - na macie na macie był ósmy, na koniu z łękami - osiemnasty.

 


W zasadzie gimnastycy (tak, również ze względu na swoje stroje) nie wywołują w nas zbyt gorących emocji, ale Paul i Morgan jakoś tak sympatię wzbudzają. I gdyby nie Ateny mogłybyśmy wcielić ich nawet do grona "miłych ciach" (choć urodą nie powalają).