Z archiwum H: odkrywamy bloga Juana Maty i tajemnice rodziny Pique, a jakby tego było było, to Iker pije piwo

Dobrze, że jest król biczfejsa, bo on oczywiście łagodzi nasze skołatane nerwy.

Nie bardzo wiemy, jak to się mogło stać, ale dopiero teraz zobaczyłyśmy, że Juan Mata prowadzi bloga! Blog jest piłkarski, językiem urzędowym dominującym - angielski, a Juan opisuje wydarzenia meczowe i dzieli się swoimi wrażeniami. Czułyśmy, że zaniedbujemy Juana i o, masz babo placek. Co więcej, blog jest prowadzony od 7 kwietnia, więc znajdujemy go po prawie pół roku. Tak, wiemy...

Obiecujemy poprawę! Tymczasem nadrabiamy: klik.

Może w kwestii blogowej aktywności Hiszpanów nie jesteśmy na bieżąco, ale już temat transferów mamy obcykany niczym Jacek Balcerzak swoje nazwisko. BTW, znacie? Pytam, bo już raz założyłam, że każdy zna "Kaszankę", co okazało się nieprawdą. A że od dawna marzę, żeby Jacka Balcerzaka gdzieś w swoim tekście umieścić, to skorzystam z okazji:

pół godziny później (15 minut oglądania i 15 minut śmiania się)

Temat transferów mamy więc obcykany, a to oznacza, że musimy Wam donieść o sytuacji Gerarda Pique. Światowe media rozpisywały się o możliwym powrocie Geriego do Manchesteru United. Luis Enrique, nowy trener Barcelony ma bowiem podobno niezbyt dobre zdanie o piłkarskich walorach Pique.

Uspokajamy: transferu nie będzie, bo - jak podaje "Daily Mail" - na przenosiny do Wielkiej Brytanii chęci nie miała Shakira. Uznała, że to byłoby zbyt stresujące dla Milana i jego nienarodzonego jeszcze braciszka. Geri zostaje więc w Barcelonie.

A jeśli już o rodzinie Pique mowa, to odsłaniamy kolejną tajemnicę. Shakira uczy Milana czytać i jest to prawdopodobnie najbardziej urocza rzecz, jaką dzisiaj zobaczycie. Patrzcie: klik.

Dobrze, na razie koniec tych słodkości. Musimy sprawdzić, co słychać u Czesia.

Czesio poleca nam film:

A potem pozuje sobie w aucie, starając się za wszelką cenę ukryć, że to selfie. Ale, Czesiu, przed nami nic się nie ukryje.

To jak, można by dołączyć do tej listy?

A teraz skupmy się na chwilę na piłce nożnej (ironiczny śmieszek). Pamiętacie, że Fernando Torres opuścił Chelsea i przeniósł się do Milanu? No właśnie, nasz Nando zdaje się wracać we Włoszech do wielkiej formy sprzed transferu na Stamford Bridge. W ostatnim tygodniu strzelił dla Milanu swojego pierwszego gola i dryblował, jak za starych, dobrych czasów. Popatrzcie same:

Mamy taką teorię, że Torresowi dobrze idzie, gdy gra w koszulce z czerwonymi elementami.

Hej, Nando, nie śmiej się.

Jeśli lubisz niebieski, to używaj ręczników w tym kolorze.

My mamy dużo niebieskich. Możemy Ci przynosić. Zawsze.

Z nieba Włoch przenieśmy się za ocean. David Villa jeszcze nie rozegrał żadnego oficjalnego meczu w barwach New York City FC, a już dostał nagrodę. I to jaką! Dla ikony stylu! Wyróżnienie przyznał magazyn "Vanidades", który w ten sposób honoruje mieszkających w nowym Jorku Latynosów, którzy swoją postawą pokazują moc latynoskiej wspólnoty. Brzmi może trochę dziwnie, ale David na gali prezentował się faktycznie jak na ikonę stylu przystało:

[fot. www.facebook.com/DavidVillaJugador]

Nie samymi galami człowiek jednak żyje. David poszedł więc też na mecz z - jak to określił - rodziną z New York City FC:

[fot. www.facebook.com/DavidVillaJugador]

Odwiedził również siłownię. Włos trochę rozwichrzony, więc zakładamy, że David nie wybrał się tam tylko po to, by strzelić sobie fotkę a'la Iniesta:

[fot. www.facebook.com/DavidVillaJugador]

I czas jeszcze na newsy od Ikera. Zaczynałyśmy się już martwić, że Casillas stracił zapał dokumentalisty / zgubił swoją cyfrówkę / Martin zepsuł mu przyciski cyfrówki / Sara zabrała cyfrówkę do pracy / Sergio Ramos upuścił cyfrówkę w szatni po finale Ligi Mistrzów / cyfrówka została prezentem dla brazylijskich fanów futbolu / inne (niepotrzebne skreślić). Całe szczęście, nic z tych rzeczy. Iker po sobotnim zwycięstwie Realu (8:2 z Deportivo La Coruna) wyciągnął cyfrówkę i znów udowodnił, że nikt tak nie robi selfie jak on:

[fot. www.facebook.com/Iker.Casillas]

Widzicie, jak świetnie zamaskowane jest to, że to selfie? Nie ma żadnej wyciągniętej ręki, żadnej dziwnej miny czy spojrzenia skierowanego tam, gdzie nie trzeba. No po prostu mistrzostwo!

Dobrze, wiemy, że czekacie, o co chodzi z tym tytułowym piwem. Wcale nie o jakieś odreagowywanie utraty miejsca w składzie na wtorkowy mecz z Elche. Nic z tych rzeczy. Iker wziął po prostu udział w reklamie. Zresztą, towarzyszy mu w niej m. in. Isco. Obaj panowie wyglądają, jakby mieli doświadczenie w piciu piwa. Chyba Xabi Alonso wyciągnął ich na niejedną imprezę...

O, a tak piwo piją Iker (i Isco):

Panowie, narobiliście smaka.