Jerzy Mielewski mówi, że gdyby nie nazwisko, Kurek już dawno wyleciałby z kadry

Jeszcze trochę więcej światła na sprawę Kurka.

Kiedy drugiego dnia Memoriału Wagnera Stephana Antiga w atmosferze sensacji ogłaszał, że ze składu na mundial wypada Bartosz Kurek, większość kibiców i ekspertów pukała się w czoło. Teraz jednak szala opinii zdecydowanie przechyla się na korzyść francuskiego szkoleniowca, który miał dokonać jedynej słusznej decyzji w obliczu rozkapryszenia i nieprofesjonalnego podejścia niedawnej gwiazdy reprezentacji.

Dość odważne tezy postawił w swoim felietonie dla polsatsport.pl Jerzy Mielewski, który swój wywód zaczyna do przypomnienia, że z Bartkiem miał już problemy Andrea Anastasi. Włoch twierdził, że po igrzyskach coś się w przyjmującym zmieniło, to już nie była ta sama osoba, ale wówczas nikt nie chciał Włocha słuchać, twierdząc, że szuka wymówek dla słabych wyników prowadzonej przez siebie kadry.

Dziś sam Mielewski przyznaje, że po wielu wizytach, rozmowach i obserwacjach w Spale zaczął dostrzegać problem, stwierdzając, że na zgrupowania przyjeżdżał "Bartuś a nie Bartosz Kurek".

 

Osoby, które przez ostatnie miesiące były bardzo blisko reprezentacji były świadkami kontestowania przez Kurka ćwiczeń i podobnych zachowań na które żaden selekcjoner pozwolić sobie nie może. Gdyby taką postawę przyjął siatkarz o mniej rozpoznawalnym nazwisku to już dawno "wyleciałby" z kadry - stwierdza.

 

Mielewski jest jednak daleki od skreślania Kurka, więc przeciwnie, uważa, że zwłaszcza teraz trzeba wyciągnąć do niego pomocną dłoń.

 

Na mundialu Bartka nie zobaczymy, ale nie powinniśmy go stracić na kolejne lata. Wierzę, że rzucone w kierunku  Antigi słowa "u ciebie już nigdy nie zagram" to tylko chwilowa emocjonalna destabilizacja tego znakomitego sportowca. Od początku sezonu Bartosz Kurek miał w reprezentacji wroga tym wrogiem był Bartosz Kurek.

 

Co? Jak to "u ciebie już nigdy nie zagram"? To sprawy zabrnęły aż tak daleko? Co myślicie o słowach Jurka? (Cały tekst do przeczytania tutaj).