Roger Federer uznany winnym przez sąd

W ten oto sposób zaliczamy nagłówek, którego nie powstydziłyby się "Fakt" i "Super Ekspres" razem wzięte. Tak czy inaczej: jest problem, jest Roger i jest zaangażowany w sprawę sąd, czyli sezon ogórkowy trwa także w tenisie.

Cała sprawa wygląda następująco: Roger Federer buduje sobie, mówiąc eufemistycznie, domek letniskowy w narciarskim ośrodku Lenzerheide (dziękujemy Google Maps za wskazówki dojazdu). I choć tenisista jest w miasteczku powszechnie lubiany za odwiedzanie miejscowych sklepików i fotografowanie się z właścicielem restauracji, w której jada, to jednak podpadł nieco sąsiadom.

Najpierw poszło o płot i drzewa otaczające działkę Szwajcara, które zdaniem otoczenia są zbyt wysokie, uniemożliwiając podglądanie rodziny Federerów zasłaniając widok na jezioro.

Na tym się jednak nie skończyło, bo teraz okazuje się, że Federer dopuścił się także innej przerażającej zbrodni... zbudował swoim dzieciom plac zabaw! Roger, jak mogłeś?! Nasz świat właśnie legł w gruzach i już nigdy nie będzie taki sam, bo oto domek na palach ze zjeżdżalnią także jest zbyt wysoki.

Serio, Roger, masz jakiś kompleks z tą wyższością, czy co?

Sąd orzekł, że plac zabaw jest niezgodny z miejscowymi warunkami zabudowy, a Roger ma czas do 15 września na odwołanie od wyroku. Szwajcar dąży podobno do polubownego zamknięcia sprawy, co zważywszy na jego wizerunek i ogólnie przyjacielskie nastawienie do otoczenia nas nie dziwi.

A teraz dziewczyny przygotujcie się na zobaczenie miejsca zbrodni:

blick.chFot. blick.ch

Roger przyznał kiedyś, że w szkole nie był orłem z przedmiotów ścisłych i najwyraźniej mówił prawdę: mierzenie i liczenie wysokości nie są zdecydowanie jego mocną stroną.