Siatkarski mundial na pewno w Polsacie, ale nie wiadomo na jakich warunkach

Opcja z płatnymi transmisjami ciągle wchodzi w grę.

O zamieszaniu wokół praw telewizyjnych do polskiego mundialu pisałyśmy jakiś czas temu, kiedy na alarm zabił Przegląd Sportowy. Polsat zawiedziony mniejszym niż spodziewanym zainteresowaniem reklamodawców oraz brakiem wsparcia rządu dla projektu, wystosował ofertę do innych stacji telewizyjnych. Dziś wiemy już, że oferta Telewizji Publicznej, zdaniem szefa sportu w Polsacie, była niższa od kosztów technicznych i mistrzostwa na sto procent w całości pokaże Polsat. Nie wiemy jednak ciągle na jakich warunkach.

O sprawie ponownie pisze Przegląd Sportowy, który donosi, że stacja już szykowała się do spotkania z mediami na którym przedstawiłaby rozwiązanie odpłatnego transmitowania meczów, ale przestraszona taką deklaracją administracja państwowa jednak zdecydowała się podjąć rozmowy z Polsatem.

Obie strony dały sobie czas do najbliższego wtorku - wtedy będzie już jasne, na jakich warunkach będą mogli obejrzeć siatkarki mundial w telewizji. (...) Wariant optymistyczny zakłada pokazywanie wszystkich spotkań Polaków i innych ważnych meczów w otwartym kanale. Wariant pesymistyczny to zakodowanie wszystkiego połączone z pobieraniem dodatkowych opłat, które musiałby wnosić każdy, kto chce oglądać mundial (również ci, którzy obecnie odbierają Polsat Sport i Polsat Sport Extra). Nie chodziłoby o klasyczny system pay-per-view, ale w gruncie rzeczy mechanizm byłby podobny - Polsat utworzyłby przed mundialem nowy kanał poświęcony wyłącznie mistrzostwom, do którego dostęp można by było wykupić w platformach cyfrowych, kablówkach i ewentualnie w internecie" - czytamy na stronie internetowej "Przeglądu Sportowego" .

O sprawie zaczął mówić wreszcie i sam Polsat, tak o oczekiwaniach wsparcia od państwa pisze wspomniany szef sportu w stacji Marian Kmita:

Kolejne podejścia do instytucji rządowych, zmierzające do zainteresowania ich współpracą przy projekcie dla dobra Polski i jej mieszkańców, potwierdzały, że temu turniejowi przyszyto łatkę imprezy prywatno-biznesowej i lepiej od niej trzymać się z daleka. (...) Premier i jego ministrowie nie pochylili się szczerze nad tym zagadnieniem i nie uczynili nic, aby mistrzostwa nabrały rozmachu proporcjonalnego do pozycji tej dyscypliny sportu w Polsce - pisze Kmita na stronie internetowej stacji.

Mamy nadzieję, że ten bałagan szybko zostanie ogarnięty i niepokojem czekamy na dalszy rozwój wypadków.