Mundialowe Ciacho Dnia: dzień 13

Przygotujcie sobie spryskiwacze.

Lilla My

Trzynasty dzień mundialu nie mógł być szczęśliwy. Kto to w ogóle myślał, żeby dyktować karne w doliczonym czasie gry? I to takie, które diametralnie zmieniają sytuację w grupie?! Co ja mówię - takie które są co najmniej dyskusyjne?! Skandal. Odpadnięcie Anglii zdążyłam opłakać nim jeszcze stało się 100-procentowym faktem, ale Wybrzeże Kości Słoniowej do ostatnich minut napawało mnie TAKĄ nadzieją, więc ich pożegnanie się z mundialem jest tym trudniejsze do przełknięcia, że nastąpiło w tak dramatycznych okolicznościach. Tym bardziej, że kurczę... tego karnego naprawdę nie powinno przecież być. Jeszcze długo się z tej traumy nie otrząsnę.

Na tym nie koniec i będzie jeszcze gorzej, bo dziś jak na złość do Ciacha Dnia nominuję przedstawiciela przeciwników mojego WKS. Sorry Słonie, wszyscy wiemy, że nieszczęścia chodzą parami, a wybór Didiera Drogby po raz drugi byłby co najmniej naginaniem regulaminu, tym bardziej, że umówmy się - za wiele wczoraj nie pokazał.

Orestis-Spyridon Karnezis - pograł jakieś 20 minut, ale tyle wystarczyło, żebym pożałowała, że nie poszłam na medycynę i nie mogę mu tych dolnych części pleców wymasować. Swoją drogą Karnezis to dobre nazwisko dla bramkarza.

Orestis-Spyridon Karnezis

 

Marina

Wybaczcie mi dziewczęta, ale mam nieodparte wrażenie, że coś z tym mundialem poszło nie tak. Bardzo nie tak. Wczoraj na pocieszenie i pożegnanie z mundialem nominowałam Villę, teraz jedynym słusznym rozwiązaniem wydaje mi się uczynienie tego samego z Claudio Marchisio.

Oj, wiem, wiem, że Włosi przegrali, że Claudio żadnego gola nie strzelił i że w ogóle to nie ładnie nagradzać kogoś za akty agresji, czerwone kartki i bla bla bla, aleee....moje serce nieustannie krwawi na samą myśl. że na brazylijskich boiskach już nie ujrzę boleśnie pięknego Marchisio. Że nie będę spędzać trzech czwartych z dziewięćdziesięciu minut meczu na sprawdzaniu, czy jego lewy profil wciąż jest tak piękny i że nie opadnę z kanapy kiedy podczas śpiewania hymnów zrobią zbliżenie na jego piękne oczy. Basta! Mój kandydat na dziś może być tylko jeden.

Ruby blue

Ja swoje ciacho dnia wybrałam wczoraj w okolicach godziny 14 i od tego czasu zajęta byłam już tylko wymyślaniem przekonywujących argumentów, dlaczego oto nagle zaczęłam intensywnie kibicować reprezentacji Grecji i byłam gotowa umrzeć na pilot by nikt mi przypadkiem nie zaczął przełączać na drugi mecz. A on co? On szedł zanim jeszcze na dobre zdołałam uspokoić się po hymnach.

 

Greece's Panagiotis Kone leaves the field after sustaining an injury during their 2014 World Cup Group C soccer match against Ivory Coast at the Castelao arena in Fortaleza June 24, 2014. REUTERS/Marcelo Del Pozo (BRAZIL  - Tags: SOCCER SPORT WORLD CUP)  REUTERS/MARCELO DEL POZO

Ale to nic. Panagiotis Kone. Spryskiwacz poproszę.