Nasi szczypiorniści też robią sobie fajne selfie z szatni

Powód do radości, rozbieranek i zdjęć grupowych wszak był nie byle jaki - Polska jedzie na MŚ w Katarze!

Pamiętacie różnicą ilu bramek Polacy zwyciężyli tydzień temu w pierwszym meczu barażowym o awans do MŚ 2015 rozgrywanym w Gdańsku? Jednej. O ile lepszą okazali się w pojedynku rewanżowym? O Jedną.

Szczypiorniści.

Sobotnie spotkanie w Magdeburgu miało bardzo podobny przebieg do tego w Ergo Arenie. Polacy zaczęli słabo i przegrali pierwszą połowę czterema bramkami. Charakterystyczne dla nich przebudzenie nastąpiło już na początku drugiej, zmiany (Bielecki i Wyszomirski)  przyniosły efekt, podopieczni Michaela Bieglera szybko doprowadzili do remisu i wszystko znów miało rozstrzygnąć się w końcówce.

Na 93 sekundy przed końcem spotkania wynik zatrzymał się na 27:27 po trafieniu Karola Bieleckiego. Tyle zostało gospodarzom na strzelenie dwóch bramek, bo tylko wówczas awans trafiłby w ich ręce. Trener Niemców wziął czas po którym...bramkę zdobyli Polacy, a konkretnie występujący na co dzień w Magdeburgu (gorąco zresztą przed meczem przez lokalną widownie powitany - nie wiemy jak z pożegnaniem) Bartek Jurecki. Gospodarzy dobił jeszcze Piotr Chrapkowki i cała zabawa skończyła się na 29:28. To znaczy wówczas dopiero się zaczęła:

Jedziemy do Kataru!