To tylko polscy szczypiorniści spacerujący sobie na swój kolejny dramatyczny mecz

Strzelić zwycięską bramkę na sześć sekund przed końcem meczu? Pff, codziennie.

Polscy piłkarze ręczni grali w sobotę w Ergo Arenie pierwszy z dwóch pojedynków barażowych o awans do przyszłorocznych mistrzostw świata. W piątek wybrali się na relaksacyjny spacer i lody na sopockie molo (zdjęcia obejrzeć możecie na stronie Związku), który okazał się być zbawienny w obliczu horroru jaki oglądaliśmy dzień później na boisku. Kolejnego.

Początek meczu był bardzo wyrównany, ale gdzieś od 11 minuty i stanu 4:4 Polacy zaczęli się gubić, popełniać proste błędy wykorzystywane bezlitośnie przez Niemców, którzy na przerwę schodzili z trzy bramkową zaliczką. Podopieczni Michaela Bieglera z szatni wybiegli odmienieni i już po dziesięciu minutach gry w drugiej połowie wyszli na prowadzenie (16:15). Jeszcze na dwie minuty przed końcem udało się utrzymać tę skromną przewagę (21:19), ale Polacy uznali, że nie mogą teraz tak po prostu normalnie sobie wygrać, pozwoli dogonić się Niemcom by dobić ich bramką Mariusza Jurkiewicza na sześć sekund  przed końcową syreną. Goście próbowali jeszcze rzutu rozpaczy, ale na posterunku jak zawsze był Wojtek Szmal. Dramatyczną końcówkę sobotniego spotkania obejrzeć możecie tutaj:

A tu komentujący mecz starszy Lijek na osłodę:

Rewanż już w przyszłą sobotę w Magdeburgu. Oby skończyło się równie dobrze!

Więcej o: