Aleksandar Atanasijević i Sara Jovanović nie są już razem!

To koniec wielkiej miłości rozpoczętej serduszkami z bananów.

Wieści te są dla nas o tyle zaskakujące, że w ostatnim czasie zupełnie spuściłyśmy naszych (już nie) zakochanych z radarów i nie miałyśmy kiedy poczynić refleksji, że rzeczywiście, nie wspominają już o sobie na twitterze, żadnych zdjęć, śniadań nic. Trudno byłoby zresztą o to, bo przecież piosenkarka i siatkarz mieszkają na co dzień w innych krajach i to właśnie ponoć odległość zabiła ten prawie roczny związek.

Podobno, bo ani Sara ani Aleksandar nie chcą komentować tych wieści, piosenkarka ogranicza się jedynie do potwierdzenia informacji o rozstaniu (zainicjowanym przez nią) z prośbą by uszanować jej prywatności i nie drążyć sprawy. Czołowy serbski brukowiec nie posłuchał i dotarł do "źródła", które rzuca nieco więcej światła na sprawę:

 

Sara często jeździła do Włoch na mecze Aleksa, podczas gdy on nie mógł odwzajemnić przysługi i przyjeżdżać na jej występy do Serbii. Miała wrażenie, że jego uczucia nie są takie same, dlatego postanowiła zakończyć związek  - donoszą "źródła" gazety Blic.

 

No dobra, to zobaczmy co się dzieje na twitterach. U Sary cisza, natomiast Alek już się chyba otrząsnął i zrozumiał, że na zdjęciach najlepiej wychodzi się z Ivanem Miljkovicem.

 

 

 

 

Serbscy siatkarze bawili się w weekend na weselu Marko Podrascanina, na które Atanasijević przybył już jako singiel.

I co, zaskoczone? Spodziewałyście się takiego scenariusza? Nie jest Wam jednak choć trochę żal dziewczyny?