Roland Garros bez Rogera Federera?

Wdech, wydech, wdech, wydech. Sam Szwajcar przyznał, że istnieje taka możliwość. Jednak nim dołączycie do nas w ataku paniki, przeczytajcie, czym kieruje się Roger. I rozczulcie się, jak to czynimy i my.

Roger przejechał dziś jak walec po Radku Stepanku w drugiej rundzie turnieju w Monte Carlo, po czym zapowiedział, że dopuszcza możliwość rezygnacji ze zbliżającego się turnieju French Open, jeśli okaże się, że Mirka będzie w tym samym okresie rodziła trzecie dziecko pary (lub, jeśli wierzyć plotkom, dzieci numer trzy i cztery).

Czekamy. Bycie przy mojej żonie i wspieranie jej jest dla mnie priorytetem. Grałem już wystarczająco dużo meczów. Opuszczenie turnieju lub meczu nic dla mnie nie zmieni.

Na pytanie, czy oznacza to, że mógłby zrezygnować z wielkoszlemowego turnieju w Paryżu, Federer odpowiedział:

Porozmawiamy o tym, kiedy to się stanie. W tej chwili mamy nadzieję, że będzie inaczej. Ale jeśli tak wypadnie, to tak.

Ślicznie prosimy Mirkę i dziecko (dzieci?) Rogera o poczekanie do zakończenia French Open. Ale jeśli poczekać się nie da, to cóż... nie będziemy w stanie się nawet gniewać, bo kiedy człowiek myśli, że Roger nie może być już bardziej idealny, on mówi takie rzeczy.

 

 

A niech cię Roger...