Andrzej Wrona pyta, ile pączków wczoraj zjadłyście

Za dużo Andrzej, za dużo.

"Jest wojna, muszą być ofiary", stwierdza środkowy Skry Bełchatów w pierwszych słowach swojego najnowszego wpisu na Facebooku, ale nie, wcale nie chodzi mu o taką wojnę:

A o potyczkę w 1/2 półfinału Pucharu CEV z rosyjską Gubernią, w której Andrzej zaliczył nieszczęśliwy upadek pod siatką zakończony skręceniem stawu skokowego. Tuż po meczu prezes Piechocki uspokajał, że Wronie nic poważnego się nie stało i na niedzielny rewanż powinien być gotowy. Jak sprawę widzi Andrzej?

No, to się teraz ładnie Andrzejowi przyznajemy. Ile?

Andrzej co najmniej dwa.

Karol widział.