Propozycja na Ciacho: Nemanja Matić, nowy-stary nabytek Chelsea

My chyba wpadłyśmy po uszy. A Wy?

Nemanja Matić jest dwudziesto... nie, nie chcemy liczyć dwudziestoiluletni są ludzie urodzeni w 1988 oku, bo o nas przygnębia, Serbem, który karierę rozpoczynał w młodzieżówkach Partizana i Crvenej Zvezdy Belgrad. W 2009 roku podpisał kontrakt z Chelsea, ale jeśli nie pamiętacie go w niebieskim - uspokajamy - my też nie, a to dlatego, że w latach 2009-11 rozegrał raptem trzy mecze. W 2011 zaczęła się jego peregrynacja wypożyczeniowa. Najpierw było holenderskie Vyesse, a potem już, poważna sprawa, portugalska Benfika, w barwach której sstrzelił sześć goli w 56 spotkaniach.

Teraz powraca do Londynu, gdzie 15 stycznia przyklepał kontrakt z klubem ze Stamford Bridge, a my przyglądamy się tyleż uważnym, co łakomym okiem jego cudownie zarysowanej szcżece, jego nieco bokserskiemu, a przez to kusząco męskiemu nosowi, jego szczerym, prostolinijnym, przyjaznym oczom i szaremu sweterkowi studenta Politechniki.

I mówimy "miauu", które, im dłużej patrzymy, tym bardziej traci "m" i przechodzi w "auuu"...

Ładny. Bardzo ładny. I wygląda trochę jak młody Daniel Craig, nie uważacie?

Bardzo się cieszę, że wracam do Chelsea - powiedział Nemanja - Miałem inne oferty ale Jose Mourinho, to Jose Mourinho

- jakby mało było nosa i szczęki, to tą wypowiedzią podbił nas już całkowicie. I już nie możemy się doczekać, żeby zobaczyć go, ekhm, w akcji. I czekamy na takie zdjęcia z szatni:

Jednocześnie przypominamy, że już w ten weekend, a konkretniej, w niedzielę, klasyk Premier League, czyli  jak zwykle emocjonujący pojedynek Chelsea z Manchesterem United. Zazwyczaj, przy takich okazjach, pisało się "pojedynek na szczycie", ale wiecie, sezon postfergusonowy, Moyes nie rozpieszcza, nie rozmawiajmy o tym, bo znów nam smutno. No dobra, to skoro już jesteśmy przy smutnych tematach, to powiedzmy od razu, że jest żona i dziecko...

...ale fajna marynarka też jest. W ogóle, pobieżny risercz wskazuje, że Nemanja ubiera się lepiej od swojej żony, co jakimś cudem sprawia, że i on i ona zyskują dodatkowe punkty do sympatii ;)