A więc jednak! Robert Lewandowski w Bayernie!

Stało się.

Strasznie długa, bardzo kontorwersyjna i momentami bardzo nieprzyjemna saga transferowa Roberta Lewandowskiego znalazła wreszcie swój finał. Przyznajemy się, że znalazła go w momencie trochę dla nas nieoczekiwanym, bo po pierwsze zimą, a nie latem, a po drugie, ledwo zdazyłyśmy przetrzeć po Sylwesrze zaspane oczy, zorientować się, że rzeczywiście, z cichym skrzypem otworzyło się gdzieś tam jakieś okienko transferowe, a tu bum! Od razu! Jak obuchem w łeb! Najgorętszy transfer zimy, Robert Lewandowski przechodzi do Bayernu.

A więc jednak. Przechodzi. W środku sezonu. Ale tak naprawdę nie w środku sezonu, bo podpisany przezeń kontrakt obowiązywał będzie dopiero od 1 lipca 2014 do 30 czerwca 2019 (trochę sobie nie wyobrażamy, jak będzie teraz wyglądać sytuacja Roberta w szatni BVB, ale to już inna sprawa...).

W sobotę, czyli wczoraj, Lewy był w Monachium na testach medycznych, a wieczorem gruchnęła wieść, że Polak podpisze kontrakt z największym rywalem swojego dotychczasowego klubu. Według źródeł nieoficjalnych zarabiał będzie 11 mln euro rocznie.

Tyle faktów.

A nasze odczucia? No cóż, nie będziemy udawać, że się cieszymy, już bardzo dawno temu, u początków sagi transferowej pisałyśmy, dlaczegego naszym zdaniem przeprowadzka do Monachium to zły pomysł i dlaczego wpływnie ujemnie na naszą sympatię wobec Roberta.

Teraz to wyląda jeszcze gorzej, bo Lewy opuszcza Borussie słabszą niż rok czy dwa lata temu, a do 1 lipca będzie, najprawdopodobniej, zawodnikiem mistrza Niemiec - wygląda to więc tak, jakby ewakuował się z klubu w kryzysie do klubu w szczycie powodzenia. I dopomaga tym samym Bayernowi w realizowaniu, mającej długą tradycję, strategii wykupywania najlepszych graczy z drużyn rywalizujących z Bawarczykami w walce i mistrzostwo. Osłabia też całą Bundesligę, przyczyniając się do koncentracji najlepszych zawodników w jednym klubie.

Co było spodziewane, część kibiców Borussii nie jest, łagodnie mówiąc, pozytywnie nastawiona do robertowych potrzeb rozwoju włąsnej kariery i już chwyciła za painta, wikipedię i Internet...

A Wy, co sądzicie o całej sprawie? Przynajmniej jest szansa na odrodzenie bromansu z Goetzem, choć piszemy to jakoś bez przekonania... No i w sumie fajnie będzie zobaczyć polskiego zawodnika "pod" Guardiolą, ale znów, gdy to piszemy, przed oczami uparcie staje nam smutna twarz trenera Kloppa i jest nam przykro.

Nie no, fajnie, najlepszy klub świata (wygrał w tym sezonie LM i KMŚ), ale pytanie jeszcze, czy Robert w ogóle przebije się do pierwszego składu i regularnych występów?

Dobra, strasznie ponury nam ten tekst wyszedł, może Wy macie inne zdanie na temat transferu Lewego?