Milion lat nie pisałyśmy nic o Tomie Hilde (i to musiało się tak skończyć)

Zawsze kiedy stracimy z oczu na dłuższą chwilę jakiegoś sportowca, on wraca z dziewczyną u boku.

Te z Was, które norweskiego skoczka z oczu nie straciły, doskonale wiedzą co się dzieje. Tom z towarzyszką u boku pokazywał się już bowiem ho ho ho, na pewno od lipca. Wtedy właśnie, jego domniemana dziewczyna, 19-letnia skoczkini Sarah Hendrickson zaprosiła go na wspólne świętowanie Dnia Niepodległości w jej ojczyźnie (Stanach Zjednoczonych). Ale bez obaw, nie wyrywali drzew ani podpali instalacji z kwiatów.

Rzecz w tym, że wspólne zdjęcia do sieci wrzucała raczej Sarah, a Tom konsekwentnie odmawiał komentarza w sprawie i oficjalnego potwierdzenia związku. Aż wreszcie dał się namówić na rozmowę jednej z norweskich gazet, gdzie pod koniec października ogłosił: tak, jesteśmy razem, od kwietnia. I wiele więcej wydusić się z niego nie dało, Hilde przyznał, że ciężko prowadzić związek na odległość, zwłaszcza, że plany były inne (para miała spotykać się regularnie na zgrupowaniach i zawodach w Europie, ale Sarah nabawiała się poważnej kontuzji i przynajmniej do stycznia będzie dochodzić do zdrowia w Stanach).

A na pytanie o to, co sprawiło, że zakochał się w Sarze, odpowiedział (jak podpowiada nam Google Translator):

 

Huh, huh...na takie pytanie wolałbym nie odpowiadać.

 

Oj Tom, nie ma czego się wstydzić. Zwłaszcza, że Sarah sprawia wrażenie naprawdę w porządku dziewczyny. My już ją lubimy: