Ale karawana jedzie dalej, czas na ćwierćfinały!

A w nich co najmniej dwie drużyny, którym mocno będziemy teraz kibicować. Nie ma obrażania się na siatkówkę!

Żaden z czterech rozegranych wczoraj baraży nawet nie zbliżył się poziomem sportowym i dramaturgicznym do naszego epickiego boju z Bułgarami, trzeba jednak przyznać, że w pozostałych meczach raczej nie grały zespołu prezentującego zbliżonego poziomu (no może z wyłączeniem spotkania Włochów z Holendrami).

W naszej części drabinki Rosjanie ze Słowakami zrobili to, co mieli zrobić. Zmietli ich w drobny pył. (W setach do 20, 14 i 21).

A my z tej okazji mamy dla Was zagadkę, ilu rosyjskich siatkarzy rozpoznacie na zdjęciu?

Ćwierćfinałowym przeciwnikiem Sbornej będą Francuzi, którzy awans do 1/8 wywalczyli sobie już wcześniej bezpośrednio z pierwszego miejsca w grupie. Panowie relaksowali się wczoraj spacerując po Gdańsku...

Ale już dziś o 17-stej czeka ich prawdziwa próba i walka na noże. Myślicie, że finezyjni Francuzi mają szansę z mocarnymi Rosjanami? My chyba nie musimy dodawać komu kibicujemy?

W drugim pojedynku w Ergo Arenie, o czym wszyscy doskonale i boleśnie wiemy, spotkają się rewelacja turnieju Niemcy i nasz pogromca Bułgaria. Z reguły już jest tak, że po odpadnięciu Polaków kibicuje się przeciw pogromcy, ale my tam po prostu lubimy całkiem tych Niemców i to im życzymy powodzenia w dzisiejszym starciu.

W duńskiej części turnieju obrońcy tytułu bez problemów uporali się z drugim gospodarzem turnieju 3:0. Plujemy sobie teraz trochę w brodę, bo nie zdarzyłyśmy się za bardzo tym Duńczykom przyjrzeć, a znając życie co drugi wygląda tam pewnie jak książę z morskiej piany.

A kochany Aleczek zanim zanurzył się w celebracje, zdążył nam nawet złożyć kondolencje na twitterze:

I zmienić sobie obudowę na telefonie:

Serbowie o półfinał zagrają z Belgami i oczywiście nic zupełnie do tych Belgów nie mamy, ale chyba głównie przez te plusligowe konotacje, będziemy trzymać kciuki za Atanasijevica i spółkę.

O ostanie miejsce w ćwierćfinale walczyli Włosi z Holendrami i była to walka zdecydowanie bardziej wyrównana. Ci pierwsi ciągle musieli sobie radzić bez narzekającego na uraz kolana Savaniego (nasz ulubiony czub Zaytsev zagrał w przyjęciu), a mecz rozpoczęli od przegranej 24:26. W kolejnych dwóch setach odzyskali kontrolę na boisku (wygrane do 18 i 21), a wielkie emocje wróciły znowu w odsłonie czwartej. Włosi wyszli na prowadzenie 6:0 by wkrótce dać się dopaść na 11:11. Na tym jednak zryw Holendrów się zakończył, przegrali seta do osiemnastu a cały mecz 1:3.

W ćwierćfinale na Włochów już czekali Finowie i w każdych innych innych okolicznościach przyrody byłybyśmy za nimi, wiadomo, Team Skandynawia forever, mają takich fajnych kibiców...

Ale wiecie, babka drożdżowa, te sprawy, no jednak Włosi.

A Wy, komu kibicujecie? Będzie oglądać, interesują Was jeszcze te mistrzostwa? (Chcecie konfrontacji na półfinały?).