Fabian Drzyzga mówi, że nie czuje się bohaterem i hierarchia na reprezentacyjnym rozegraniu nie została zachwiana

A co do powiedzenia mieli nasi pozostali kadrowicze po meczu ze Słowacją?

Rozgrywający Resovii może sobie mówić co chce, ale jego cudowne wprowadzenie na boisko (podobno nawet Wojciech Drzyzga zapomniał już jak wygląda Fabian), diametralnie odmieniło obraz gry w spotkaniu ze Słowacją. Spora w tym zasługa drugiego bohatera meczu Michała Kubiaka, który dźwignął nasze przyjęcie z kolan i dołożył swoje w ataku, ale i tak, Fabian, szacunek.

Sam rozgrywający do sprawy podchodzi ze spokojem i skromnością, cieszy się, że trener dał mu pograć, dzięki czemu nabierze teraz może do niego trochę zaufania, ale zbawcy polskiej kadry z siebie robić nie chce.

 

Moje wejście nie było wcale przełomowe dla zespołu. Cała drużyna zagrała akurat od tego momentu lepiej. Nie dorabiajmy jakiejś historii, że to ja odmieniłem obraz gry. Nic z tego. Zagraliśmy bardzo dobrze zagrywką i blokiem. To była podstawa - podkreśla.

Co więcej, uważa, że w spotkaniu z Bułgarią ciągle może liczyć tylko na wejście z ławki.

 

Łukasz Żygadło pozostaje pierwszym rozgrywającym. Hierarchia się nie zmienia. Może z Bułgarami znowu uda się wejść, ale oby nie, bo jak będzie grał Łukasz, to będzie znaczyło, że wygrywamy i niczego nie trzeba zmieniać.

 

Panie Wojtku, proszę przytulić syna, powiedzieć mu jakiś komplement, albo coś. Z drugiej strony, może to i lepiej, że Fabian pozostaje skromny i pokorny? Jak myślicie? No i co z tym rozegraniem, czy hierarchia, przynajmniej na ten turniej, powinna jednak się zachwiać? Kogo wystawiłybyście w szóstce na wtorkowy baraż z Bułgarią?

A oto, co do powiedzenia po wczorajszym boju ze Słowacją mieli pozostali kadrowicze: