Sport.pl

Trudna droga Polaków po medal ME, będą kombinacje?

"Po to są tworzone systemy rywalizacji, żeby czasami móc je nagiąć i kontrolować".

Dobra dziewczyny, mistrzostwa za 3 dni, koniec pitu pitu, najwyższa pora zastanowić się do to będzie, co może być. Bo widzicie, z zasady bywa tak i nikt tajemnicy z tego nie robi, że gospodarz turnieju ma łatwiej i drabinka ułożona jest tak by miejsce w czwórce podać mu na tacy. Tak dzieje się w zawodach organizowanych przez FIVB, w tych europejskich gospodarz ma prawo wyboru miasta w którym zagrają ekipy z pierwszego koszyka, reszta jest do nich dolosowywana. No i tu już możemy zwalać winę na pecha, w naszej polskiej połówce poza Rosją zagra mocna Francja, zawsze groźni Bułgarzy i Niemcy oraz nieprzewidywalna Słowacja. W połówce skandynawskiej zmierzą się tylko potencjalnie dwie silne drużyny: Włochy i Serbia.

Co oznacza to praktyce? Trzeba zrobić wszystko, żeby wygrać grupę i uniknąć trafienia na Rosję w barażach o ćwierćfinał (w nich zagrają zespoły z drugiego i trzeciego miejsca w poszczególnych grupach). Jeśli udałaby nam się ta sztuka, w ćwierćfinale trafimy najprawdopodobniej na Bułgarię, idąc dalej - w półfinale czekali by na nas Włosi a w ewentualnym wielkim finale Rosja.

Przypomnijmy, że my na początek zagramy kolejno z Turcją, Francją oraz Słowacją. Gdyby (odpukać!) podwinęła nam się noga w starciu z Trójkolorowymi (którzy bardzo dali nam się we znaki podczas tegorocznej edycji Ligii Światowej), może okazać się tak, że bardziej "opłacać" będzie nam się zając trzecie miejsce w grupie i znowu, tak jak dwa lata temu przegrać specjalnie ze Słowacją by uniknąć konfrontacji z Rosją na tak wczesnym etapie rozgrywek. I co wtedy zrobimy?

 

Jakieś kalkulacje są niewykluczone. Po to są tworzone systemy rywalizacji, żeby czasami móc je nagiąć i kontrolować. Jeśli system na to pozwala, czemu z tego nie skorzystać? Każdy woli mieć przecież w swojej pracy łatwiej, niż trudniej - stwierdza Michał Kubiak w rozmowie z Przeglądem Sportowym, który sprawy ze Słowacją komentować jednak za bardzo nie chce.

Ten sam Michał Kubiak we wcześniejszej części tego samego wywiadu zapewnia jednak, że on jako gospodarz turnieju wcale nie liczył na taryfę ulgową i przecież żeby zdobyć medal mistrzostw trzeba wygrywać z najlepszymi.

 

Nie podoba mi się myślenie, że jako gospodarz turnieju powinniśmy ułożyć sobie drabinkę, z której znikną wszystkie mocne zespoły, żeby lekko, łatwo i przyjemnie zajść do finału. Aby zdobyć mistrzostwo, trzeba pokonać najlepsze zespoły w Europie. Ze wszystkimi drużynami z EURO jeszcze niedawno wygrywaliśmy, z Rosją także. Czemu więc teraz mamy się bać?


Pod tą wypowiedzą podpisać możemy się obiema rękami, a jak oceniacie zdanie Miśka w kwestii ewentualnych kombinacji?

P.S. Dwa lata temu mecz ze Słowacją mocno podzielił nawet naszą skromną redakcję. Redaktorka rybka broniła sportowego ducha walki, ja (pragmatyczna ruby blue) cieszyłam się, że Andrea Anastasi potrafi liczyć (kiedy na siebie liczyć już nie można). Mamy nadzieję, że tym razem obejdzie się bez takich rozterek i po prostu wygramy swoją grupę. Do boju!

Więcej o: