W oczekiwaniu na oficjalne ogłoszenia Ferrari, pożegnajmy Felipe Massę

Bejbi Massa zepsuł wszystkim zabawę, wyszedł przed szereg i ogłosił, że jego fotel w Ferrari będzie od przyszłego sezonu wolny.

Na dobrą sprawę zabawa skończyła podobno się wczoraj, kiedy wszystkie media świata ogłosiły, że Kimi Raikkonen na milion osiemset tysięcy procent podpisał już umowę z włoskim teamem. Oficjalny komunikat ma zostać wydany dzisiejszego popołudnia, ale Felipe Massa już poniedziałkowego wieczoru pożegnał się z Ferrari na swoim twitterze. A zrobił to tak, że musiałyśmy na chwilę zgasić światło i posłuchać Sigur Rosa.

 

Począwszy od 2014 roku nie będę już więcej jeździć dla Ferrari. Chciałbym podziękować zespołowi za wszystkie zwycięstwa i niesamowite momenty doświadczone wspólnie. Dziękuję również żonie, całej rodzinie, moim fanom  i wszystkim moim sponsorom. Od każdego z was otrzymywałem zawsze wspaniałe wsparcie! W tym momencie chcę pracować najciężej jak się da dla Ferrari przez pozostałe siedem wyścigów. Na następny rok pragnę znaleźć zespół, który będzie w stanie zapewnić mi konkurencyjny samochód do wygrywania wielu więcej wyścigów i podjęcia walki o tytuł mistrzowski, który pozostaje moim najważniejszym celem. Dziękuje wam wszystkim, Felipe.

 

Mówcie co chcecie, ale naprawdę zrobiło się trochę smutno. Może i rola Felipe w Formule w ostatnich sezonach  sprowadzała się do bycia giermkiem Fernando Alonso, może najlepsze lata miał już dawno za sobą, ale przebłyski były, nasza sympatia niezmiennie była również i cieszy nas informacja, że Brazylijczyk broni nie składa i będzie chciał powalczyć w innym zespole (Sauber?). Może jeszcze, uwolniony spod skrzydeł Hiszpana, coś by nam wszystkim pokazał? Czego gorąco Felipe życzymy!

Ale nie tylko my jesteśmy smutne z powodu pożegnania Felipe. Fernando Alonso jeszcze kilka dni temu niemalże wyznawał miłość Massie, przyznając, że współpraca z nim układa mu się bardzo dobrze i będzie zadowolony, jeśli Brazylijczyk zostanie. (No i raczej nie dlatego, że lubią sobie razem posłuchać Celine Dion w garażu).

To z kolei rozlało kolejną rzekę plotek, jakoby Alonso rozwścieczony wizją wspólnej jazdy z Raikkonenem (wyobrażacie sobie co zrobiłby Fin na takie "Fernando is faster than you"? podgłośnił Metalikę w radiu?) szukał sobie teraz desperacko nowego pracodawcy, a najbardziej sensacyjne spekulacje mówią o powrocie syna marnotrawnego do McLarena.

Wszystko, albo przynajmniej spora część, wyjaśni się po oficjalnym ogłoszeniu od Ferrari. Czekamy. Natenczas z Maranello na pewno pożegnać już możemy Felipe Massę. Będziecie tęsknić?