Z cyklu: awwhistorie: niemiecki fizjoterapeuta kontuzjował się niosąc pomoc, więc piłkarze znieśli go z boiska

No bo widzicie, czasem nawet doktor potrzebuje lekarza.

Czyli kolejna historia o tym, że reprezentacja Niemiec jest najsympatyczniejszą, najfajniejszą, najbardziej koleżeńską drużyną na świecie nie bijcie mnie fanki La Rojy.

Podczas eliminacyjnego meczu z Austrią (wygranego gładko 3:0, choć w nieco niepokojącym stylu - tak jak kiedyś guardiolobarcelonowała się Hiszpania, tak teraz, mamy wrażenie, guardiolobayernuje się Mannschaft, ale to temat na zupełnie inną opowieść), Marcel Schmelzer doznał jakiegoś lekkiego urazu. Na pomoc ruszył mu Klaus Eder, fizjoterapeuta niemieckiej reprezentacji, pracujący z nią od 25-lat. Ruszył tak gwałtownie i tak nieszczęśliwie, że... naciągnął sobie mięsień, upadł i złamał palec!

Co zrobili wtedy niemieccy piłkarze? Philipp Lahm przyniósł mu lód, a Miro Klose wraz z Mesutem Ozilem czule sprowadzili go z boiska. Natomiast Marcel Schmelzer natychmiast cudownie ozdrowiał ;)

Z jednej strony to bardzo pokrzepiające wiedzieć, że po 25 latach opiekowania się łydkami, kostkami, pachwinami i ekhm, no same zobaczcie...

...ktoś zaopiekuje się tobą, ale z drugiej, martwimy się, jak niemiecka reprezentacja poradzi sobie bez pana Edera?

PS. Zobaczcie, kto jeszcze był na meczu. Misza!