10 rzeczy, które obiecujemy zrobić, jeśli Legia awansuje do Ligi Mistrzów

Moment jest historyczny. Legia Warszawa ma realną szansę awansować do Ligi Mistrzów jako pierwszy polski klub od 1996 roku, kiedy to większość z nas spadała z dywanu na podłogę. Po wielu sezonach dobijania się do bram raju Legia, po pierwszym meczu ma wreszcie wynik (1:1 na wyjeździe) pozwalający mieć uzasadnione nadzieje. Czy się uda?

Tak bardzo chcemy. Tak bardzo o tym marzymy śnimy, liczymy i zaciskamy kciuki, że aż - co naturalne w takich przypadkach - wchodzimy w targi z rzeczywistością i przemyśliwujemy cyrografy z Panem Bogiem lub diabłem, kto da więcej. Tak bardzo zależy nam na awansie Legii do fazy grupowej Ligi Mistrzów, że przygotowałyśmy listę 10 rzeczy, które niniejszym, wobec całego Wszechświata obiecujemy zrobić, jeśli dzisiejszy mecz na Łazienkowskiej zakończy się wynikiem dającym upragniony awans.

1. Napiszemy artykuł wychwalający przymioty ciała, twarzy i mimiki Federico Piovaccariego, który strzelił Legii gola w pierwszym meczu i wydał nam się jakoś groźnie pociągający. Jeśli teraz nie strzeli, lub zrobi to mniej razy niż zawodnicy Legii (odpowiednio mniej, tak, żeby naszym udało się awansować) na pocieszenie i gwoli estetycznej sprawiedliwości wystawimy mu na Ciachach mały różowy pomniczek.

2. Napiszemy odę do gumki od spodenek Kuby Koseckiego.

3. Zrobimy 5... 10... no dobra, 20 pompek.

4. Ustawimy uśmiechniętą twarz Jakuba Wawrzyniaka zdjęciem profilowym naszego fanpejdża na Facebooku, a ze stanika Michała Żyry zrobimy cover photo:

5. Wytatuujemy sobie (zmywalną) e(L)kę na bicepsie, tudzież, klacie (do ustalenia).

6. Obiegniemy stadion Legii w czerwonych szpilkach. (Różowych  już nie ma, różowe zniszczyli przecież Irlandczycy na Euro 2012).

7. Trenerowi Janowi Urbanowi upieczemy (nic to, że nie umiemy piec! W ostateczności kupimy) i poślemy przez umyślnego ciasto, ciacho, czy coś w tym rodzaju.

8. Posprzątamy w pokoju.

9. Jeśli któryś z piłkarzy Legii strzeli bramkę (przypominamy, że do awansu wystarczy 0:0) jego zdjęcie powiesimy sobie w złoconych oprawach na ścianie/postawimy na biurku. W złoconych, albo w różowych, zobaczymy, o jakie będzie łatwiej. To samo zrobimy z każdym strzelcem gola.

10. A Dusanowi Kuciakowi, dzięki któremu w ogóle możemy dziś na tę Ligę Mistrzów liczyć słynna z artystycznych zdolności red. ruby blue w swym słynnym paintcie zrobi osobną laurkę. (Chociaż póki co, ona nie bardzo wie, kto to Kuciak. Ale się dowie).

Jeśli Legia naprawdę awansuje zaczniemy spełniać obietnice i dokumentować owo spełnianie, żebyście mogły nas rozliczyć. Zastrzegamy sobie prawo do zmiany kolejności wykonywania poszczególnych obietnic. Czas na wypełnienie wszystkich - do końca fazy grupowej. (To może lepiej punktu 6. nie zostawiajmy na ostatnią chwilę....)

A teraz... do boju Legio!

Aha, no i najważniejsze - zapraszamy na relację na żywo, od godziny 20.30. Bądźcie z nami!