Sport.pl

Michał Łasko chciał w spokoju wziąć ślub i za karę nie zagra teraz w mistrzostwach Europy

Historie z "karnym niepowoływaniem" nie tylko w polskiej kadrze.

No dobra, ten tytuł to taki wielki skrót i małe uproszczenie, ale fakty są takie, że Michał Łasko nie znalazł się w gronie siatkarzy powołanych do włoskiej kadry na wrześniowe mistrzostwa kontynentu najpewniej dlatego, że w czerwcu poprosił o wolne na Ligę Światową. A o wolne prosił, bo jak sam mówi, od 4-5 lat nie miał tak naprawdę chwili na odpoczynek, przede wszystkim chodziło jednak o ślub.

Przypomnijmy, pod koniec czerwca Michał pojął za żonę swoją wieloletnią partnerkę siatkarkę Milenę Stacchiotti (to już naprawdę ostatni raz kiedy piszemy jej nazwisko panieńskie).

I najwyraźniej uznał, że w miesiąc miodowy woli wyjechać z ukochaną, a nie z kolegami z kadry.

Tak, również nie rozumiemy tej decyzji.

No i teraz Michał musi przełknąć gorzką pigułkę pominięcia w powołaniach na mistrzostwa Europy. Ale połyka ją z pokorą i zrozumieniem.

 

 

Wiedziałem, że tak może być. Jasne, że każdy chciałby grać w reprezentacji, ale ja akceptuję punkt widzenia trenera i nawet uznaję go za sprawiedliwy. Powiedziałem to trenerowi wyraźnie. Kto walczył przez całe lato, niech teraz ma szansę startu i powalczenia w najbardziej prestiżowej imprezie tego roku, czyli mistrzostwach Europy. Zresztą, jak byłem młodym graczem i starsi koledzy z kadry też wracali do reprezentacji tylko na najważniejsze zawody, to mi się to nie podobało. Na miejscu trenera Mauro Berruto podjąłbym taką samą decyzję - twierdzi kapitan jastrzębskiego zespołu w rozmowie z oficjalną stroną klubu.

 

Cóż, mamy nadzieję, że było warto.

Więcej o: