Sport.pl

Lekkoatletyczne Mistrzostwa Świata w Moskwie, dzień 1.

Przez najbliższym tydzień oddawać będziemy się we władanie Królowej Sportu i jej dzielnym rycerzom. Zwłaszcza jej dzielnym rycerzom.

Pierwszy dzień i pierwsze medale. Tym razem zaczęliśmy od szlachetnej, ale niestety kompletnie przez nas nierozumianej (i szczerze mówiąc nieco nas przerażającej) dyscypliny, czyli biegu maratońskiego pań. Historyczny dystans najszybciej przebiegła Kenijka Edna Ngeringwony Kiplagat i to ona założyła na szyję pierwsze złoto Mistrzostw Świata w Moskwie. Przy okazji została pierwszą kobietą w historii, która obroniła złoto MŚ w maratonie.

Srebro zdobyła Włoszka Valeria Straneo, a brąz Japonka Kayoko Fukushi. Gratulujemy i niesamowicie podziwiamy panie za przemierzanie puściutkiej Moskwy w trzydziestostopniowym upale. Przez ponad 40 kilometrów. Czapki z głów.

Popołudniu rozdano pierwsze medale u panów. I znów w przerażająco długim biegu - na 10 km., gdzie złoto zgarnął słynny Mo Farah, który wyprzedził Ibrahima Jeilana i Paula Tanuiego.

Britain's Mo Farah reacts after winning the men's 10,000-meter final at the World Athletics Championships in the Luzhniki stadium in Moscow, Russia, Saturday, Aug. 10, 2013. (AP Photo/Misha Japaridze)


Dziś startowali też Polacy, a konkretnie Szymon Ziółkowski i Paweł Fajdek, którzy bez problemu, ale też bez błysku zakwalifikowali się do finału rzutu młotem. Medale w tej konkurencji rozdane zostaną w poniedziałek wieczorem.

Dla nas jednak "hajlajtem" dnia dzisiejszego byli dziesięcioboiści. Jeden ładniejszy od drugiego, aż oczy bolały. Na pierwszy zachwyt poszedł Pascal Behrenbruch, kiedy skakał sobie w dal...

...a gdy poszła w ruch google grafika okazało się, że pan Pascal nie dość, że... no same widzicie...

...to jeszcze ma ładnych kolegów z drużyny...

...i nagrywa z nimi fajne filmiki.

Było też trochę smutku, gdy okazało się, że nasz ulubieniec z Daegu Trey Hardee skończył się na Kill'em All i szybko odpadł z konkursu skoku wzwyż, po czym odpuścił sobie 400 metrów...

...ale przecież umarł król, niech żyje król, Trey odpadł, ale na naszych oczach rodziła się gwiazda. Nieprzyzwoicie młoda, niepokojąco chłopięca, ale przeurocza gwiazda. Dziewczęta, poznajcie Gunnara Nixona.

Gunnar po skoku wzwyż objął prowadzenie w klasyfikacji, które po biegu na 400 metrów oddał rodakowi - Ashtonowi Eatonowi. Ale wiemy już przynajmniej, komu będziemy jutro kibicować. Wy też musicie oglądać na żywo, bo zdjęcia nie oddają jego uroku.

Wieczór należał oczywiście do sprinterów i podczas gdy cały świat emocjonował się jakimż to spacerkiem, tudzież z jakim palcem w jakiej części ciała do półfinału awansuje Usain Bolt, my mówiłyśmy cześć dawno niewidzianemu Christophowi Lemaitrowi.

A Usain rzeczywiście, spacerkiem. Finał biegu na 100 metrów jutro, jutro też skończy się dziesięciobój (dajesz Gunnar, dajesz), a my dalej będziemy tropić lekkoatletyczne ciacha. Tropcie z nami!

PS. W galerii znajdziecie oczywiście więcej zdjęć z pierwszego dnia rywalizacji w Moskwie.

Więcej o: