Żarty się skończyły, Karim...

...zetnij to, co masz na głowie i przestać się wygłupiać.

Właściwie to ten tekst miał być o wyjazdowych strojach Królewskich na zbliżający się sezon, do których prezentacji został oddelegowane Mesuciątko, Alvaro Morata i sam Karim właśnie. Zamysł projektantów koszulek był banalnie prosty i brzmiał "królewski błękit", a tradycyjnie wyszło jak wyszło - wyszedł kolor, który udaje królewski błękit, a tak naprawdę jest smerfnym niebieskim i skłania nas do rozważań, czy Ozil bardziej pasuje na Marudę i czy w takim razie jego kolega Karim byłby Zgrywusem?

 

 

 

Żarty na bok, oddałyśmy już smerfom co smerfne i teraz wypada się przyznać, że tak po prawdzie, to te trykoty szalenie nam się podobają. A to za sprawą tego, że są... niebieskie. Niebieskie i tylko niebieskie, bez pomarańczowo-różowo-fioletowych wstawek gdzie popadnie, bez wymyślnych lamówek i bajeranckich kołnierzyków. Prosto, klasycznie i bardzo estetycznie, a tego w świecie piłkarskich strojów (zwłaszcza wyjazdowych) ostatnio bardzo brakuje.

 

Wróćmy jednak do naszych przytyków image'owych od których zaczęłyśmy. Serio, dziewczęta, serio serio, wciąż nie wiemy co Benzema tworzy na prawej stronie swojej głowy, czemu wygląda to jak ściągana na noc peruka i dlaczego na zbliżeniach wygląda jakby tam miał miejsce blond balejaż.

 

 

 

I co się Mesut z kolegi podśmiewasz? Sam wcale nie jesteś lepszy, bo co by ci ta twoja piękna Mandy nie mówiła broda to nie jest koniecznie to z czym ci do twarzy, a tym bardziej z usilnymi próbami zapuszczania takowej.

 

 

Tylko Alvaro to porządne dziecko, żadnych zbędnych eksperymentów, ufa gładkiemu licu i klasycznej fryzurze. A właściwie to nie dziecko już, bo im dłużej patrzymy na te zdjęcie, tym przekonujemy się, że w wakacje ciężko pracował, by nabrać zdecydowanie męskiej sylwetki.