To nie ptak i nie samolot, to Super Mario Vettel!

Jedno jest pewne, formułowcom na wakacjach się nie nudzi.

Zwłaszcza, jeśli tak jak w przypadku Sebastiana Vettela, czekają na nich obowiązki PR-owe. Niemiecki kierowca w miniony weekend bawił się na wyścigu mydelniczek Red Bull w miejscowości Herten niedaleko Gelsenkirchen. Jeśli nie kojarzycie ten cyklicznej i dość osobliwej imprezy, wyjaśniamy, iż polega ona na tym by w skonstruowanym przez siebie pojeździe zjechać z górki i:

1) Nie zabić się.

2) Zrobić w to w najbardziej efektownym stylu, który ocenią i zwycięzcę wyłonią sędziowie.

Sebastian na tę okazję postanowił wcielić się w Super Mario i jeśli chcecie przekonać się czy udało mu się poradzić z najtrudniejszym testem - przejechaniem skoczni na końcu trasy oraz przyklejeniem wąsa z czarnej izolacji, zapraszamy na wideo poniżej:

No dobra, a gdzie Luigi?

Luigiego zabrakło, za to Red Bulla w podobnej imprezie w Londynie reprezentował sam smok z zamku, Christian Horner w replice bolidu. Zdradzimy Wam, że i tym razem opony latały w powietrzu:

Który przejazd podobał Wam się bardziej?