Arsenal leci do Azji!

Czyli dziwne koszule, samolotowe wygłupy i niesamowity koncert. Asia Tour 2013 uważamy za rozpoczęty.

Jeśli mamy lipiec, to znaczy, że najfajniejsze angielskie kluby są gdzieś w Azji. To już taka nowa świecka tradycja, która wyspiarski futbol promuje w najodleglejszych zakątkach globu, a przy okazji dostarcza piłkarzom sporo frajdy. W Azji jest Manchester United, poleciał tam też właśnie Arsenal, który zdaje się doskonale bawić. Ale po kolei.

Doskonała zabawa zaczęła się już w samolocie, oczywiście od strzelania słitfoci...

...którymi jednak nie wszyscy byli zainteresowani. Wiecie, niektórzy, o łagodnych i refleksyjnych temperamentach cenią sobie po prostu spokojny relaks na pokładzie i szczerą rozmowę z kolegą...

Dobra, wiemy, że jedno zdjęcie to jeszcze za mało, żeby rozsiewać bromansowe spekulacje, ale... Rofiański? <3

A skoro już przy bromansach jesteśmy - Wojtuś może sobie kluczyć i zaprzeczać ile wlezie swój (rzekomy?) romans z pewną piosenkarką, ale na szczęście nie ma problemów z przyznawaniem się do swojej prawdziwej, męskiej miłości. Dobrze widzieć, że Wojshere ma się dobrze.

Potem były te nieszczęsne koszule... nie do końca wiemy, o co z nimi chodziło, grunt, że chłopcy mieli ubaw:

No dobra, już wiemy, okazuje się, że to wcale nie było potem, a przedtem (widać zresztą na filmiku znane arsenalowe przestrzenie), a owe koszule to batiki - pochodzą z Indonezji i stały się tam czymś w rodzaju  narodowego symbolu. Nawet jednak narodowa świętość indonezyjska nie stanowiła dla takiego Oliviera przeszkody w obmacaniu kolegi:

Okazuje się też, iż przyodzianie tradycyjnych indonezyjskich koszul to nie jedyna preparacja jaką Kanonierzy poczynili przed wizytą w Dżakarcie. Chłopcy odrobili swoją lekcję bardzo starannie, ucząc się gry na tradycyjnym indonezyjskim instrumencie zwanym Gamelan. Which was awesome! Posłuchajcie (i obejrzyjcie):

Z niecierpliwością czekamy na więcej zdjęć i filmików z azjatyckiego touru.