Sport.pl

Z Włoch przez Hiszpanię i do Holandii, czyli takie tam wędrówki Bojana

Właśnie, pamiętacie jeszcze małego Bojana?

No dobra, teraz już nie jest taki mały, ale okres swojej świetności (i piłkarskiej i u nas na Ciachach) przechodził właśnie w młodzieńczym wieku - gdy grał w FC Barcelonie, gdy biegał w majtkach przed kamerami, gdy był jednocześnie w trzech bromansach (z Henrym, z Pique i z samym Guardiolą!), a my przy każdym jego spojrzeniu zza wiecznie roztrzepanej grzywki robiłyśmy "Awww" dłuższe niż kiedykolwiek.

 

 

Od tego czasu minęło już trochę lat, a Duma Katalonii zdążyła wypożyczyć Kirkicia do Romy, która z kolei wypożyczyła go do Milanu, w którym nawet nieźle mu szło, ale koniec końców okazało się, że żaden z tych pracodawców przedłużyć jego włoskiej przygody nie chce i musiał on tego lata wrócić do Barcelony, która, jako, że wciąż w składzie go nie chce, znowu go wypożyczyła i - przechodząc wreszcie do meritum - voila! - znalazł się Amsterdamie.

 

 

Bojan będzie grał w Ajaksie przez sezon 2013/2014, z możliwością przedłużenia o kolejny, jeśli tylko Holendrzy będą z niego zadowoleni. Opcja wcale nie taka najgorsza, powiedziałybyśmy nawet, że znacznie bardziej atrakcyjna od pozostanie w Romie, czy Milanie - nie dość, że konkurencja znacznie mniejsza i powinien spokojnie mieścić się w wyjściowej jedenastce, to jeszcze dostanie szansę gry w Lidze Mistrzów - Ajax jako obecny mistrz Eredvisie ma zapewnione miejsce w fazie grupowej.

 

Podobnie chyba sądzi sam główny zainteresowany, gdyż meldując się na Amsterdam Arena wyglądał na całkiem zadowolonego i z wrażenia zapomniał przed wyjściem obejrzeć w lustrze to, co ma na głowie. Okej, nie będziemy się czepiać, przecież nie przylizany czub był tu najciekawszym wydarzeniem, ale oficjalne uściski dłoni z nowym trenerem Frankiem de Boerem, pierwsze przymiarki koszulki i - przecież w końcu w tej Barcy się dzieciak wychował - focie z kciukiem na tle stadionu.

 

 

 

 

 

 

Powodzenia Bojan!

Więcej o: