Chciałyśmy Wam pokazać nowe zdjęcia Wojtusia z Mariną, ale chyba nie możemy tego zrobić

Sam Wojtuś prosi, jakaś grubsza afera, fałszywe konta na Instagramie, zamyślone profile, znów trzeba się domyślać po włosach i ogólnie, wakacyjna telenowela z Markiem Grechutą w tle.

"Czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie" zastanawiamy się już od czasu pamiętnego zdjęcia w bramkarskiej bluzie. Użycie słowa "pasja" sugerowałaby co najmniej kochanie, a jednak, wraz z dekonspiracją bohaterki zdjęcia w nasze love story wkradła się jakaś rezerwa. Niby wspólne świętowanie urodzin, niby trzymanie tortu, niby focie z Openera, ale ani jednej konkluzywnej, żadnego, potwierdzającego domysły trzymania się za rączki, obejmowania, czy chociażby dzielenia szlugiem.


Do pieca naszych niecierpliwych domysłów dorzucił Szczęsny swoim statusem na Facebooku...

 

Wspaniałych ludzi, powiadasz?

 

Rozstrzygające mogłyby być zdjęcia, zamieszczone na Instagramie Szczęsnego, z wizyty w pewnym klubie, na których Wojtuś wtula się zamyślonym, romantycznym profilem we włosy Mariny (chyba Mariny, trzeba by zasięgnąć ekspertyzy specjalistki od włosów, red. ruby_blue) i już mogłyśmy klasnąć w dłonie i zakrzyknąć radośnie "Zakochana para"...

 

Wojciech Szczęsny i?

 

...gdyby nie fakt, że Wojtuś dementuje! Że zaprzecza! Że prosi o niepublikowanie! I twierdzi, że to nie jego konto.

No ale Wojtusiu, jak fałszywe, jak na swoim własnym Facebooku chwalisz się, że założyłeś sobie własnie to konto na Instagramie?

.

No i są tam Twoje zdjęcia, te same, co na fejsiku? I co, może Jacusia też się będziesz wypierał?

 

 

No dobrze, rozumiemy, że na samiusieńskim początku związku ludzie, którzy jeszcze nawet nie wiedzą, czy to będzie związek, chcą mieć trochę prywatności i peszą ich nawet docinki przyjaciół i znajomych, a co dopiero paparazzi i spekulacje portali plotkarskich, tudzież sportowych (delikatnie muskamy się w piersi), no ale zachowanie typu "moje konto jest fałszywe" jest trochę jak zawołanie złapanego na gorącym uczynku "to nie moja ręka". A poza tym, nie ma się czego wstydzić, Marina ma (już chociażby przez zbieżność imienną z pewną ciachoredaktorką ;) ) nasze:

 

Marina Łuczenko