Zdjęcie dnia: Mina Stevena Gerrarda mówi wszystko. "Tak, wiem jak wyglądam, ale ja tego nie projektowałem"

No tak. Ale jeśli nie Stevo, to kto zaprojektował te koszulki? Chcemy go zabić.

Przygotujcie się, bo widok, jaki za chwilę ukarze się waszym oczom sprawi, że zapomnicie o wczorajszym odcinku "Gry o tron". I jeśli nie widziałyście tego wcześniej (pewne przecieki już były, ale nie chciałyśmy wierzyć), zapłaczecie rzewnymi łzami.

Ok. Musimy przyznać, że ostro poddenerwowany swoją nową wyjazdową koszulką Steven wygląd hot i jego biczfejs pod tytułem "no dawaj, odważysz się to skomentować" przerazi najgroźniejszego wroga, a być może nawet samego Nemanję Vidicia.

Ale cała reszta to jest jakiś zły żart firmy odzieżowej Warrior. Co wam przychodzi do głowy na widok takiej koszulki? "Fajny sweter, ziom", "Okradłeś Kononowicza?", "Strasznie gryzący materiał" (z ukłonem w stronę Luisa Suareza). Angielscy fani uznali, nawet że nowy look LFC mógł być inspirowany pewną prastarą grą komputerową "Space invaders".

Nie, to się po prostu nie dzieje naprawdę. Dobrze, że to tylko stroje wyjazdowe i nie trzeba ich będzie często zakładać. Na przyszłość, drodzy projektanci, przemyślcie swoje pomysły dwa razy. Wiemy, że to inspiracja, że lata 90. robią się znów modne, ale to nie jest dobry trend w ubiorze piłkarzy. Nie chcemy powrotu tych czasów, prawda?

Dobrze, nie będziemy się więcej znęcać, przecież w tym roku mistrzostwo Anglii zdobyli faceci grający w ceratach...