Aleksandar Atanasijević opowiada o powodach swojego odejścia z Bełchatowa

I podpisania kontraktu z włoską Perugią, bo tam właśnie zobaczymy najpiękniejsze loki światowej siatkówki w przyszłym sezonie.

Żadną tajemnicą nie jest, że do zakończenia współpracy obydwie strony zmusiła raczej sytuacja w zespole aniżeli wola stron, które kończyć jej nie chciały. Sytuacja, czyli Mariusz Wlazły, które swoje pozostanie w klubie uzależnił od tego czy będzie mógł zakończyć eksperyment na przyjęciu i wrócić na swoją pozycję. To z kolei wiązało decyzje Aleczka, który nie był zainteresowany rolą zmiennika. I skończyło się we Włoszech, ale nie w Cuneo, o którym głośno mówiono, a w Perugii.

 

Wybrałem Perugię, bo ta zapewni mi to, co mi potrzebne. Myślę, że wybrałem najlepszą opcję dla mnie, a powodów było wiele. Główny - to fakt, że drużynę prowadzi trener Slobodan Kovać, grają też Nemanja Petrić i Goran Vujević. W klubie pracuje wiele wspaniałych ludzi, profesjonalistów, którzy robią wszystko najlepiej jak potrafią. Wiem, że szybko i łatwo wejdę do drużyny - komentuje Atanasijević.


Na koniec atakujący przyznaje, że gdyby interesowały go względy finansowe, przeniósłby się do Rosji lub Turcji, a on przede wszystkim jeszcze jako siatkarz rozwijać.

Oj Aleczek, Aleczek. Już tęsknimy