Z archiwum H: Typowy Sergio, dzwony weselne i rączka Lii Fabregas

Trochę ostatnio zaniedbałyśmy regularność naszej hiszpańskiej rubryki, ale dzisiaj wracamy w zdecydowanie wielkim stylu.

*** Dzwony weselne! Tak to właśnie one otwierają dzisiejszy odcinek i pewnie przyprawiają Was o lekki niedobór tlenu w te czwartkowe popołudnie.

 

Spokojnie, spokojnie, dziewczęta, bez paniki. Rozchodzi się tutaj tylko (i aż!) o Piqueirę, która podobno wreszcie ma zalegalizować swój związek. Taak, po tym jak 237854 dat podawanych przez hiszpańskie media się nie sprawdziło, mamy wrażenie, że to takie barcelońskie Carbonillas, które nawet za dziesięć lat będzie przebąkiwać o rychłym ślubie.

 

 

Co przebąkuje prasa hiszpańska teraz? Otóż, tym razem mówi się o aż dwóch ceremoniach - pierwsza w Katalonii, druga oczywiście w ojczyźnie piosenkarki, Kolumbii. Katalońska ma się odbyć w środę, 17 lipca, data kolumbijskiej jest nieznana, ale pewnie niedługo później. Ufff, to znaczy, że Geriemu włosy do wesela odrosną.

 

*** No właśnie, apropos włosów. Jakoś nie możemy powiedzieć, żebyśmy były zadowolone, gdy na ekranie telewizora zobaczyłyśmy łysą głowę, która miała się okazać głową Pique, ale w swojej ówczesnej panice nie doceniłyśmy jednego małego szczegółu który mimo wszystko ratował tę beznadziejną sytuacją image'ową.

 

Jakiego? Miałyśmy się przekonać już jakieś parę dni później podczas ligowego meczu z Betisem, gdzie do gładko ogolonej głowy dołączyło gładki ogolone lico i...

 

 

Na tumblr'u chodzą opinie, że wygląda jak to mało urocze zwierzątko, my nie będziemy tak kreatywne i powiemy tylko:

 

Oddajcie nam naszego Pique!

 

*** Tymczasem przechodzimy do głównego tematu i myśli przewodniej ostatnich dni w hiszpańskim świecie. Widzicie, dziewczęta, kiedy dwa tygodnie temu mówiłyśmy o "stopniowaniu napięcia" w publicznym debiucie Lii Fabregas niekoniecznie byłyśmy świadome, że zabawa się dopiero zaczyna i że przez następne dwa tygodnie będziemy bombardowane fociami rączki Lii Fabregas z różnych ujęć, pod wszystkimi możliwymi kątami i z wieloma rąsiami towarzyszącymi. Tylko rączki. Zdecydowanie creepy.

 

 

 

 

 

Nie zrozumcie nas źle, nie jesteśmy z tych co popierają robienie z niemowlaka celebryty i ciągania na rodzinne sesje zdjęciowe, ale c'mon! Niedługo ktoś założy fan page na fejsie - Rączka Lii Fabregas i jeżeli tak będzie, to wiedzcie, że to my.

 

*** Okazuje się, że Lia swojej rączki nie używa li i tylko do pozowania do twitterowych zdję całej rodziny, ale na przykład do wypisywania wzruszających laurek dla swojej mamy. Bo jako, że w Hiszpanii Dzień Matki obchodzi się właśnie 5 maja, mama Daniella otrzymała od swojej najmłodszej córki taki oto prezent.

 

 

No to, to jest dopiero dziwne.

 

*** Dzień Matki świętował też Sergio Ramos, który jedną, skromną, okolicznościową fotką roztopił nasze serca do reszty. Słodki buziak w policzek, troskliwe objęcie ramieniem, plus życzenia w opisie - oj, Sergio, Sergio, jak tu nie zrobić najdłuższego tej wiosny "Awwww"

 

 

*** Skoro już jesteśmy przy jego twitterze, to jeszcze wcześniej Hiszpan wybrał się do Jerez obejrzeć Mistrzostwa Świata MotoGP, gdzie lansował się w całej krasie swoich okularów i czapeczki z daszkiem. Oczywiście nie mogło zabraknąć identycznie ubranych kolegów. Ach, po prostu Typowy Sergio.

 

 

Gdybyśmy były Pilar to dwa razy zastanowiłybyśmy się nad puszczeniem Sergio na MotoGP. Jeśli nas pamięć nie myli, to jego eks Lara Alvarez była wysłanniczką hiszpańskiej telewizji na tego typu imprezy, a podobno nasz Ramos wciąż ma do niej słabość.

 

*** Wracamy jednak do Czesia, bowiem w ubiegłą sobotę obchodził on swoje 26 urodziny. A jak wiadomo w Barcelonie urodziny Czesia to wielki spęd dla kolegów z drużyny i ich towarzyszek życia i dużo, dużo wspólnych zdjęć. Ku naszej uciesze, nie inaczej było i teraz - Leo, Antonella, Pique, Shakira - cała śmietanka towarzyska plus kilkoro bliższych lub dalszych członków rodziny.

 

 

 

 

Przygotowaniem i dostarczeniem tortu zajęła się Puma (czyżby wątpili w kulinarne umiejętności Danielli? No wiecie co!) i choć nie bardzo wiemy jak takie coś pokroić albo jak jeść wygląda jak małe dzieło sztuki.

 

 

Ach, i Rączka Lii oczywiście też przygotowała prezent dla tatusia i oczywiście owa rączka uroczyście wręczyła.

 

 

Nie wiemy, czy już się śmiać, czy płakać.

 

*** Urodzin nie miał zresztą tylko nasz Czesiu. Juan Mata 28 kwietnia zdmuchiwał z tortu dwadzieścia pięć (dwadzieścia-pięć?!?!) świeczek i prawdopodobnie też pod pretekstem tej zacnej okazji ćwierćwiecza hiszpański magazyn "Minuto 116" (pamiętacie co to była za minuta?;) poświęcił mu dobre pół swojego majowego wydania.

 

Mamy więc kilka słów od siostry Hiszpana, mamy kilka pytań do dziadka, wypowiedzi kolegów, ale przede wszystkim dłuuuuuuugaśny wywiad z samym Matą, o wspomnieniach z dzieciństwa, o trudach przeprowadzki do Londynu i o tym, że "Instragram pozwala mu wierzyć, że jest dobrym fotografem". Serio.

 

Plus rozkładówka.  Oczywiście, że musi być kilka eleganckich foci na tle Londynu, na których Juanito w jedynie sobie właściwy sposób łączy bycie młodszym bratem Pana Idealnego, urok chłopaka z sąsiedztwa i TEN uśmiech.

 

Sesion de fotos a Juan Mata en Londres UK, localizacion, London eye, tomadas el viernes 19/04/2013 Revistaminuto116

 

Sesion de fotos a Juan Mata en Londres UK, localizacion, London eye, tomadas el viernes 19/04/2013 Revistaminuto116

 

Sesion de fotos a Juan Mata en Londres UK, localizacion, London eye, tomadas el viernes 19/04/2013 Revistaminuto116

 

...i trochę tych z dzieciństwa balansujących na granicy obciachu i niekończącego się "Awww".

 

 

 

Całość możecie poczytać i zobaczyć tutaj.