"Z niewolnika nie ma pracownika"

Menadżer Bartka Kurka zdradza kulisy przejścia jego podopiecznego z Moskwy do Maceraty.
(Uwaga! Będzie Paint).

A sprawy na pewno nie były super przyjemne, bo przecież Bartka obowiązywał dwuletni kontrakt, a zwolniony w trakcie sezonu trener chciał zrobić z naszego Kypka kozła ofiarnego, sugerując, że typowany na gwiazdę zespołu siatkarz nie zniósł presji, a jego huczny transfer okazał się klapą.

Reprezentujący interesy Kurka Ryszard Bosek, w rozmowie z portalem Wirtualna Polska przybliża nam nieco te biznesowe sprawy.

 

Najtrudniej było z rozwiązaniem kontraktu z Dynamem, jednak Rosjanie stwierdzili, że jeśli Bartek chce zmienić klub, to mogą na to przystać. Wyszli ze słusznego założenia, że z niewolnika nie ma pracownika - tłumaczy Bosek. - Nie tyle byli niezadowoleni z Bartka, co z całego zespołu. Po nieudanym sezonie zmienili zarówno trenera, jak i koncepcję budowy ekipy - dodaje.

Następnie Bosek przechodzi o omówienia ofert zatrudnienia, których podobno, mimo słabszego sezonu w Rosji, posypała się lawina. Przyszły propozycje z Turcji, z innych włoskich klubów, a w Polsce pozyskaniem Kurka zainteresowana była nie tylko Skra, ale wszystkie topowe zespoły Plusligi. Jak się skończyło, wiemy.

 

Właśnie z Maceratą byliśmy w kontakcie już od dłuższego czasu i wróciliśmy do rozmów, które prowadziliśmy już dwa lata temu i rok temu. To stabilny finansowo i mocny zespół - stwierdza menadżer.


Na koniec Bosek zajmuje się polityką kadrową Maceraty, potwierdzając, że odejście z klubu Savaniego i Travicy jest wielce prawdopodobne, prawie pewne jest za to pozostanie Ivana Zaytseva.

Trzeba będzie nieco zweryfikować naszą wizję.