Sport.pl

Mark Webber poszedł na obiad z Fernando Alonso. I zrobiła się afera

Wygląda na to, że teraz już absolutnie każda aktywność życiowa Webbo będzie z automatu wiązana z Sebastianem Vettelem.

Zaczęło się od niewinnego zdjęcia Fernando z Markiem stołujących się wspólnie w Dubaju, które na swojego twittera wrzucił kierowca Ferrari z dopiskiem "obiad z przyjaciółmi". No i wyobraźcie sobie, że media od razu podchwyciły temat sugerując, że Mark i Fernando spotkali się na konspiracyjnym obiedzie by obmyślić intrygę celem unicestwienia ich "wspólnego wroga" Sebastiana Vettela. Naprawdę.

Sprawa nabrała tak poważnych rozmiarów, że cała trójka podczas spotkań z prasą w Bahrajnie zamiast typowych rozmów o oponach i ustawieniach bolidu musiała tłumaczyć się  z tego obiadu. Oczywiście wszelkie teorie spiskowe zostały z miejsca obalone.

 

Znam Fernando od 13 lat - tłumaczy Webber. Wielu kierowców spotyka się towarzysko, tutaj mogę spotkać się z Jensonem, dlaczego nie powinienem? - dodaje.

Kierowca Ferrari wyśmiewa spekulacje prasy, nazywając zachowanie dziennikarzy paranoją.

 

Rozmowa dotyczyła kolarstwa, nie formuły. Ja, kiedy widzę osobę jedzącą obiad, myślę, że ona je obiad - skwitował doniesienia prasy.

 

O komentarz poproszono i samego Sebastiana Vettela. Który postanowił całą sprawę obrócić w żart.

 

Czyli byli nadzy? - spytał nie dostrzegając żadnego drugiego dna w spotkaniu. - Wszyscy musimy jeść, ale to dobrze, że mnie tam nie było - dodał (i w tym momencie żart się chyba skończył).

 

Co ty Sebastian, jak to cię nie było?

Wygląda na to, że padok jeszcze długo będzie emocjonował się "aferą Multi 21".

Więcej o: