Trener Dynamo Moskwa krytykuje Bartka Kurka

Zdaniem byłego już szkoleniowca rosyjskiej drużyny, as polskiej reprezentacji nie poradził sobie z presją.

Gdzie się podziały czasy, kiedy mogłyśmy pisać sobie beztrosko o tiramisu na zębach Aleksa Atanasijevića. Dziś brutalna rzeczywistość uderza nas najpierw wywiadem z Miśkiem Kubiakiem na skraju łez, teraz przykre informacje płyną zza naszej wschodniej granicy.

Nie ma co ukrywać, że zespół Bartka zalicza katastrofalny i zdecydowanie poniżej oczekiwań sezon czego pierwszym efektem jest zwolnienie z funkcji szkoleniowca Jurija Czerednika. Trener na odchodnym, zapewne w ramach strategii obronnej, postanowił skrytykować naszego Kypka.

 

Bartosz już w drugim meczu sezonu doznał kontuzji. Długo się leczył, a po powrocie do gry nie potrafił się odnaleźć ani w drużynie, ani na boisku. Widocznie decyzja Kurka o wyjeździe za granicę była przedwczesna. W Polsce był przyzwyczajony do innego treningu i do innej siatkówki. W Rosji wszystko było dla niego trudniejsze. Nie poradził sobie z presją, jaka ciążyła na nim w Dynamie - powiedział były trener Polaka  w wywiadzie dla rosyjskiego dziennika "Sport Express".

[źródło:sports.pl]

I jak na zawołanie dzisiejszy Przegląd Sportowy zamieszcza dziś rozmowę z prezesem sponsora Resovii Rzeszów (Asseco) Adama Górala, który pokusił się o krytykę pracy menadżerów siatkarzy w Polsce, a pośrednio i Bartka Kurka.

 

Zawodnicy są w rękach agentów, którzy nimi kierują. Wiedziałem, że Bartek Kurek popełnia błąd i absolutnie nie powinien iść w kierunku rosyjskim, bo tam gra się siłową siatkówkę. György Grozer też zapewne nie jest zbytnio szczęśliwy, ale jest już coraz bliżej trzydziestki i po groźnej kontuzji ręki wie, że musi zarobić jak najwięcej na przyszłość. Musimy tych chłopaków rozumieć. Rosjanie płacą najwięcej. Wygląda to tak, że agent zbiera 20 najlepszych zawodników i sprzedaje ich w pierwszej kolejności tam, gdzie ma największą prowizję. Później zostają mu zawodnicy na Włochy i Turcję, a reszta ewentualnie na Polskę.

Polecamy Wam cała rozmowę, bo rzuca ona nie do końca nam dotąd znane światło na politykę transferową w siatkówce (prezes porusza również inne ciekawe kwestie, nie boi się krytyki własnego zespołu), ale wracając do sprawy Bartka Kurka, jak myślicie, czy w słowach trenera Czerednika jest trochę racji? Czy Kurek, mimo wszystko, powinien zagryźć zęby i starać się udowodnić słuszność swojej decyzji o przenosinach do Rosji, a przede wszystkim swoją wartość na boisku w przyszłym sezonie?