Zapomnijcie o Fourcadzie-Bondzie, Emil Hegle Svendsen robi striptiz na śniegu

.

Tak, tak drogie Dziewczęta, właśnie tak było. Nawet nie wiemy, od czego zacząć, a co dopiero, jak to skomentować. Więc może przejdźmy do suchych faktów. Podczas ostatnich w sezonie zawodów biathlonowych w Chanty-Mansyjsku działo się wiele. Martin Fourcade nie tylko był Bondem ale zaliczył też wycieczkę saniami...

 

World Cup leader and Winner of this event Martin Fourcade of France, center, is taken around the stadium on a deer sledge for a lap of honor, after the finish in the men's 15 km mass start at the IBU World Cup Biathlon at Khanty-Mansiysk, 2759 km northeast of Moscow, Russia, Sunday, March 17, 2013. (AP Photo/Mikhail Metzel)

 

...ale prawdziwym królem weekendu (który w dodatku jest nagi, he he) został Emil Hegle Svendsen. Właściwie, to nie został nim tak od razu. Na początku furorę w niemieckiej telewizji ARD zrobił anonimowy striptizer na trasie biegu pań, który w momencie kiedy biathlonistki wybiegły zza zakrętu, nieoczekiwanie opuścił spodnie. Komentatorzy niemieckiej tv skomentowali to tak:

Właśnie oglądamy syberyjskiego striptizera, który na silnym mrozie dumnie pokazuje zawodniczkom swoje klejnoty. Kto go tu wpuścił?

Tak ich to zaintrygowało, że po dwóch dniach intensywnego analizowania wideo z zawodów odkryli, że ekshibicjonistą był sam Emil. Norweg tłumaczył się, że jego wybryk, w którym udział wzięło jeszcze czterech kolegów, był zemstą za zawody w 2010 roku w tym samym miejscu, kiedy norweskie biathlonistki zaskoczyły go na zakręcie... topless. Oh dear. Biathloniści.I czy komuś słowo "zemsta" nie pomyliło się ze słowem "nagroda".

No dobrze dziewczęta, ale teraz mamy dla Was strasznie smutną wiadomość. Wideo z wybryku Emila bije rekordy oglądalności na stronie TV2, kiedy jednak weszłyśmy na nią...

 

e

Tjaaa... Albowiem żyjemy w Narni.

PS. A swoją drogą Tora Berger, którą zaskoczył Emil, zajęła w tym właśnie biegu dopiero 13. miejsce...