Michał Kądzioła o wymarzonej randce, idealnej kobiecie i ulubionym jedzeniu

Pamiętacie czasy, w których "Ona tańczy dla mnie" kojarzyła się (przynajmniej nam) głównie z blondynem z polskich plaży, a nie szalejącymi ponoć na jej punkcie "Turcjanami"? To były lepsze czasy.

Ale nie o tym dziś. Znany i lubiony portal volleywood.net w ramach cyklu "Love Week" postanowił zapytać kilku kawalerów świata siatkówki o sprawy związane z efektem cieplarnianym.

To jest koniec tygodnia, wybaczcie to stępione nieco ostrze dowcipu. Z wywiadu, bez zaskoczeń, wyłania się obraz Michała nie stroniącego od dobrej zabawy, najpopularniejszego dzieciaka w szkole, dla którego największym koszmarem byłaby randka z cichą dziewczyną, z którą nie mógłby prowadzić długich swobodnych rozmów przy winie i jedzeniu.

Tak, wątek jedzenia powraca w rozmowie często, redakcyjne serce ruby blue kupione przy wzmiance o sosie BBQ. Oraz przy wyznaniu Michała o słabości do śpiewających kobiet (koszulka z napisem "Dni Zakliczyna" za zwycięstwo w dziecięcym przeglądzie piosenki nadal wisi w szafie).

A przechodząc już bardziej do konkretów, siatkarz zdradza, że jego ideałem kobiety jest Eva Mendes, a perfekcyjna randka wyglądałaby tak:

 

Najchętniej zabrałbym dziewczynę w jakiejś publiczne miejsce, do kawiarni, gdzie czułaby się swobodnie,  a ja mógłbym przełamać lody. Później zabrałbym ją do parku na długi spacer, a na koniec odprowadziłbym ją do domu.

 

A potem?

Cały wywiad, który mocno Wam polecamy, do poczytania na volleywood.net>>

I co, czy po takiej krótkiej charakterystyce, zatańczyłybyście dla Michała?