Juergen Klinsmann chwali Lewandowskiego: "Uwielbiam go"

Jeśli twój ukochany trener chwali twojego ulubionego piłkarza, wiedz, że ten tydzień musi potoczyć się dobrze. A jeśli dodamy do tego, że niemieckie media piały z zachwytu nad Kubą Błaszczykowskim, okaże się, że weekend pod znakiem "N" jak "Niemcy" i "P" jak Polacy też był całkiem udany.

Juergen Klinsmann, w naszej prywatnej nomenklaturze "Drugi po Mourinho, albo i nawet ex aequo" ukochany trener, najsympatyczniejszy szkoleniowiec świata, artysta białej koszuli i mistrz uroczego uśmiechu rozpływa się w zachwytach nad Lewym w dzisiejszym "Przeglądzie Sportowym".

Uwielbiam go. To absolutnie wyjątkowy napastnik. Najwyższa, światowa klasa! Oglądam jego występy z dużym uznaniem i przyjemnością.

- mówi były trener Jungsów, a obecnie selekcjoner kadry USA, a my zaczynamy rozumieć, co znaczy "kraśnieć z dumy". Klinsmann cieszy nas też tym, że jest zwolennikiem pozostania Lewego w Dortmundzie, ale rozumie jego "głód wielkiej piłki", choć naszym zdaniem, "wielka piłka" jak najbardziej w Bundeslidze występuje.

 

Sam musi podjąć decyzję - co jest najlepsze dla jego przyszłości. Czego chce? Jeśli jest szczęśliwy w Dortmundzie, gdzie regularnie gra w Champions League i o mistrzostwo Niemiec, a także ma bardzo mocną pozycję w składzie, wówczas powinien pozostać. Skoro dobrze się tam czuje, po co to zmieniać? Jeśli jednak ma głód na kolejną, wielką przygodę i chce sobie postawić inne wyzwanie - niech odejdzie. Jest jedną z największych gwiazd Bundesligi i uatrakcyjnia swoją osobą rozgrywki. Nie zdziwię się jednak, jeśli powie - teraz chcę spróbować sił w Anglii, Włoszech albo Hiszpanii.

Sam musi podjąć decyzję - co jest najlepsze dla jego przyszłości. Czego chce? Jeśli jest szczęśliwy w Dortmundzie, gdzie regularnie gra w Champions League i o mistrzostwo Niemiec, a także ma bardzo mocną pozycję w składzie, wówczas powinien pozostać. Skoro dobrze się tam czuje, po co to zmieniać? Jeśli jednak ma głód na kolejną, wielką przygodę i chce sobie postawić inne wyzwanie - niech odejdzie. Jest jedną z największych gwiazd Bundesligi i uatrakcyjnia swoją osobą rozgrywki. Nie zdziwię się jednak, jeśli powie - teraz chcę spróbować sił w Anglii, Włoszech albo Hiszpanii.

W ten weekend oczy wszystkich fanów Bundesligi były jednak zwrócone na innego Polaka - Kubę Błaszczykowskiego. Kuba zdobył dwa gole w meczu ligowym z Norymbergą (w tym jeden z karnego, wywalczonego przez Piszczka!), a Borussia wygrała 3:0. No i posypały się nagłówki "Kuba-Gigant", "Dwupak Kuby-giganta", "Kuba - człowiek niezbędny w decydujących momentach".

Wcześniej było tak, że gdy Borussia miała karnego, piłkarze patrzyli się po sobie i dopiero decydowali, kto będzie strzelał. Teraz nie ma takiego tematu. Kuba po prostu bierze piłkę i uderza. Jest człowiekiem, na którego można liczyć w takich chwilach.W poprzednich latach można było mówić, że to dobry, ale nie wybitny zawodnik Bundesligi. Inaczej to wygląda dzisiaj. Jest niesamowity.

- zachwyca się dziennik "Der Westen".

.