Biczfejs na środę tym razem w czwartek

Tak wiemy, że ten spóźnialska nazwa staje się ostatnio tą nazwą częściej używaną, ale na swoje usprawiedliwienie możemy tylko powiedzieć, że nie chciałyśmy zapraszać specyfiki złowieszczych biczfejsów między beztroską radość z powodu Milana. A tak w ogóle, to w przypadek biczfejsów zawsze warto czekać.

*** Na dobry początek zapraszamy do siebie połowę składu Chelsea. Tak, połowę, bo odkąd im ostatnio poświęciłyśmy pół biczfejsowej sceny, to rozszaleli nam się w tej materii doszczętnie. To już nie tylko pojedyncze obrazki z pojedynczymi zawodnikami, to zbiorowy atak grymasem zaciśniętych warg, gdzie założone na piersi ręce tylko podkręcają panującą w zielonym tle atmosferę porządnego wkurzenia. David Luiz w roli głównej i tej najbardziej przez nas oklaskiwanej.

YOKOHAMA, JAPAN - DECEMBER 10:  David Luiz of Chelsea goes through pre-tournament filming during Chelsea Arrival Press Conference at Yokohama Royal Park Hotel on December 10, 2012 in Yokohama, Japan.  (Photo by Mike Hewitt - FIFA/FIFA via Getty Images)

YOKOHAMA, JAPAN - DECEMBER 10:  Juan Mata of Chelsea goes through pre-tournament filming during Chelsea Arrival Press Conference at Yokohama Royal Park Hotel on December 10, 2012 in Yokohama, Japan.  (Photo by Mike Hewitt - FIFA/FIFA via Getty Images)

YOKOHAMA, JAPAN - DECEMBER 10:  Fernando Torres of Chelsea goes through pre-tournament filming during Chelsea Arrival Press Conference at Yokohama Royal Park Hotel on December 10, 2012 in Yokohama, Japan.  (Photo by Mike Hewitt - FIFA/FIFA via Getty Images)

*** Tymczasem zmieniamy scenografię na nieco bardziej naturalną, a przypudrowanego biczfejsa na biczfejsa ociekającego dramatycznie potem. Matty, pokaż nam jak wspinasz się na wyżyny dramaturgii przy mimicznym komentarzu na temat wydarzeń na boisku...

Jedno przewrócenie oczami, a wyraża więcej niż tysiąc emocji. Epickie.

*** Tymczasem podczas obozu treningowego Manchesteru działy się nie tylko tak urocze sceny, jak te z piżamkami z Królikiem Bugsem, ale również te bardziej intensywne. I pisząc to mamy na myśli na przykład klasyczny zbiorowy biczfejs podczas przyglądania się zmaganiom golfistów na turnieju w Katarze.

A może to chodzi o to, że chłopcy z MU bardzo przywiązali się podczas lotu do tych piżamek i fakt przymusu ich ściągnięcia i włożenia normalnych ubrań przyprawił ich mięśnie twarzy do tak groźnych w wyrazie skurczów? To jest myśl.

***A rywale "Czerwonych Diabłów" może nie wybrali się w żadne tropiki tej zimy, ale przecież nie po to Arsene W. przerobił tyle śpiworów na kurtki zimowe, by chadzać teraz w szortach, prawda?  Ale przecież nie miało być o modzie, tylko o biczfejsach i właściwie to temat kurtek zaczęłyśmy w konkretnej sprawie późniejszego nawiązania, bo właśnie kurtka tworzy tutaj doskonałe tło do tego, co się dzieje na twarzy Francuza.

Och, taki już urok naszego Arsene. Nawet kiedy zobaczył siebie w naszym rankingu "9 najfajniejszych "dziadków" sportu" i próbował, ale tak z całych sił próbował, szczerze się z radości uśmiechnąć, to hmmm nie do końca mu się to udało.

Close enough.

*** Wiecie kogo dawno tutaj nie było? Zlatana. Od czasu swojej przeprowadzki do Paryża i PSG trochę nam zniknął z biczfejsowego radaru, ale to jest akurat taki przypadek, gdzie nie trzeba być na bieżąco z jego dokonaniami w tej dziedzinie, nie trzeba przeszukiwać fotek każdego meczu w poszukiwaniu "TEJ" miny mówiącej "Zlatan nie jest pod żadnym, kurde, wrażeniem". Wystarczy wpisać w google jego imię i nazwisko i wyskakuje nam randomowy piękny rasowy biczfejs. I to nawet ruchomy.

Amen.