Biczfejs na środę

Najwyraźniej ofiarowywanie odrobiny swobody w wyrazie swoim mięśniom twarzy nie znalazło się na listach niepożądanych zachowań do wyeliminowania w nowym roku, a wręcz przeciwnie - postanowienia na 2013 rok (szczególnie w szeregach Chelsea) zdają się brzmieć: "strzelać biczfejsy lepiej i częściej".

*** Czemu akurat tak ma być u The Blues? Ano dlatego, że całkiem nieświadomie (serio!) ten odcinek wyszedł nam pod dyktando ich skurczów mięśni twarzy, a ich piłkarze w ostatnim czasie prezentowali tak szeroki wachlarz zapierających dech w piersiach mimicznych ripost na zachowanie sędziego, że aż wyeliminowali z tego odcinka Davida i Holgera. Taaa, aż tak.

Pierwszego do tablicy wywołujemy więc Edena, który może opinii "uroczego cherubinka" raczej nigdy u nas nie miał, ale też o tak odważne wystąpienia z mrożącym krew w żyłach (nie tylko arbitrowi na boisku, ale i nam samym) zmarszczeniem brwi byśmy go nie podejrzewały. Nasz błąd.

I musimy przyznać, że ten delikatny zarost okalający szczękę robi mu całkiem niezłe tło.

***   Nie musimy chyba Was przekonywać, że piękno różne oblicza ma, a nasz długoletni fetysz, czyli długie rzęsy Gourcuffa oprócz do zalotnych spojrzeń mogą przydać się też do potęgowania efektu zdegustowania przy przewracaniu oczami w towarzystwie do bodajże jednego z (ba!) piękniejszych biczfejsów jakie kiedykolwiek widziałyśmy. Taki już urok Yoasia.

*** Wracamy na chwilę znowu do Chelsea, bo to tutaj czekają na was dzisiaj najsmaczniejsze kąski. Jeśli czytacie nasze "Z archiwum H" to pewnie doskonale wiecie, że nasz crush na małego Matitę przybiera na sile z każdym tygodniem i okładkową sesją "a la Xabi", ale dzisiaj odkrywamy w nim drugą twarz - bardzo rozwścieczoną twarz...

...która wydaje się jeśli nie bardziej, to przynajmniej równie hot niż ta na co dzień.

*** To jeszcze taki mały uroczysty akcent z gali Złotej Piłki. Tak, tak, dobrze wiecie co mamy na myśli. My też widząc ten obrazek zaraz obok tej "cóż za epicki dzióbek" miałyśmy tylko jedną myśl, a mianowicie: "to musi znaleźć się w Biczfejsie na środę". No i się znalazło. Patrzcie, podziwiajcie, bijcie spóźnione ukłony

*Gwoli ścisłości: to nie jest żaden tani hejt w kierunku Cristiano, czy coś z tych rzeczy, a owego mema prezentujemy tylko z obowiązku. Jesteśmy wszak koneserkami biczfejsów, a ten jest iście bezbłędny

*** Dzisiaj jednak jest "all about Chelsea", a skoro był już Mata, był już Hazard, to teraz pora na... No zgadnijcie, kto ma najwięcej okazji do irytacji z całej jedenastki Chelsea? Może teraz, owszem i Rafa Benitez, ale my jednak postawimy na Torresiątko. Uwielbiamy kontrast jaki tworzy jego niewinna piegowata twarz z minami, które na pewno niewinne nie są, a na pewno groźne i pozwalają nam się domyślić, co w tym momencie wychodzi z jego ust bez zbędnego audio.

Grr.

*** I jeszcze na koniec, mały pomocnik Yoasia w tworzenia lekkiego akcentu francuskiego w dzisiejszym odcinku - Olivier Giroud. Nie wiemy, czy tak utalentowany w tej dziedzinie był już wcześniej, czy takie cuda dopiero powyprawiał z jego mięśniami twarzy Arsenal, ale jedno wiemy na pewno - całkiem dobrze wychodzi mu to buntownicze zaciskanie warg.

No i te rączki na bioderkach? Kto by miał czelność się oprzeć.