Ronnie O'Sullivan i piękna Polka, czyli kolejny dowód, że z naszą karierą coś poszło nie tak

Zastanawiamy się, w którym momencie popełniłyśmy błąd.

Wiecie, strasznie lubimy sobie wyobrażać, że nasza praca to coś w tym rodzaju...

...podczas, gdy w gruncie rzeczy wygląda to chyba bardziej tak...

.

...aczkolwiek na co dzień nie narzekamy. Wydaje nam się, że lepiej od nas mają tylko te celniczki z reklamy Lindta, że may najlepszą pracę na świecie - piszemy o sportowcach, czytamy o sportowcach i tworzymy Wielką Rodzinę Ludzi uwielbiających sportowców. Nasze życie składa się z przebywania wsród klat, sesji, słitfoci, biczfejsów, meczy, konferencji pomeczowych, przedmeczowych konfrontacji i w ogóle wszystkiego, co najważniejsze.

Ale przychodzą czasem takie momenty, gdy mamy wrażenie, że coś jednak robimy nie tak. Że w którymś momencie popełniłyśmy, lub wciąż popełniamy błąd. Że podczas gdy my maltretujemy klawiatury naszych rózowych laptopów w Różowej Redakcji zamawiając kolejne pizze przez telefon, inni, a raczej INNE spijają śmietankę i boleśnie wytykają nam, że prawdziwe życie jest gdzie indziej.

Jedną z owych innych jest atrakcyjna dziennikarka telewizji Orange Sport, która miała przyjemność porozmawiać z Ronniem O'Sullivanem. Przy czym "przyjemność" jest tu słowem kluczowym, bowiem niegrzeczny chłopiec Ronnie zaczął ją z miejsca i dość bezpardonowo wyrywać. Oczywiście bezpardonowe zaloty nie są czymś, o czym marzyłaby każda szanująca się redaktorka sportowa, ale kaman, jeśli Ronnie O'Sullivan proponuje ci, żebyś pojechała z nim do Londynu...

Zdecydowanie coś jest z naszym życiem nie tak,