Z archiwum H: Świąteczne Wydanie Specjalne - Wigilia w Las Rozas

Wiemy, wiemy, że pewnie teraz Daniella poci się przygotowując pierogi według przepisu teściowej Fabregasowej, a Torres parę tysięcy kilometrów dalej pokazuje małemu Leo jak skleja się łańcuch na choinkę, ale czyż nie było pięknie, gdyby wszyscy Hiszpanie mogli spędzić Boże Narodzenie w swoim doborowym towarzystwie?

Gdyby dzisiejszego poranka wszyscy tłumnie zajechali pod Las Rozas z bagażnikami wypchanymi prezentami i w świątecznym nastroju? Oczywiście, że do Las Rozas, nie wyobrażamy sobie, żeby Wigilia Hiszpanów mogłaby się odbyć w innym miejscu (no chyba, że ewentualnie nasze Gniewino). Sergio aby wczuć się odpowiedni w świąteczny klimat wysiadłby z auta już w rogach renifera na głowie i odpowiednim czerwonym nosie. Nikt by jednak nie mrugnął okiem, wszak nie takie kreacje widziało się u niego na tym parkingu.

x

Kuchnie w swoje posiadanie wziąłby sam kapitan Iker, który ostatnio naczytał się blogów kulinarnych i poważnie zastanawia się, czy przypadkiem nie założyć swojego. Trzeba trochę wypróbować słitfoci farszu do pierogów czy rozwałkowywania ciasta do makowca, żeby później nie zawieść swoich przyszłych czytelników. A od kiedy najlepsze historie i zwierzenia powstają przy lepieniu uszek, w rolę dzielnego asystenta wcieliłby się Xavi. Tych dwóch przyjaźni się serdecznie od tak dawna, a tak niewiele okazji w ciągu sezonu ma na wspólne spędzanie czasu. W Wigilię by to nadrobili.

x

Ale prawdziwe zamieszanie zrobiłoby się dopiero w momencie, gdy del Bosque przytargałby choinkę z piwnicy. Moc Moc Trio ruszyłoby do walki o władzę nad nim - Puyol próbowałby przegłosować kandydaturę złoto-czerwonych ozdób, Czesiu nawet w reklamówce przytargał Aniołki udające Stajenkę od Danielli, ale "basta!" krzyknąłby Pan Idealny. Rozgoniłby towarzystwo i przejął dowodzenia nad powodzeniem estetycznym akcji. Bazując na swoim znawstwie stylu i elegancji, dyrygowałby płynnie dwójką swoich pomocników: "Raul, najładniejsze bombki wieszamy na przodzie, ile razy mam powtarzać?!", "Arbeloa, konik na biegunach, nie obok misia na sankach, bo się ich kolory gryzą!".Oczywiście cały czas trzymając dumnie ręce na bioderkach.

x

Nagle jednak wszyscy zrywają się ze swoich stanowisk, biegną do stołu bo już podobno mogą zaczynać kolację. Gdzieś w kącie pokoju dostrzegli błysk. Czy to już pierwsza gwiazdka? Czy to już? A, nie, to tylko Iker robił zdjęcie na swojego fejsa i flesz mu się przez przypadek włączył. Uff. Alarm odwołany.

Co dalej? Usadzaniem przy wigilijnym stole zająłby się niezawodny agent Hiszpanii do zadań specjalnych - Iniesta. Ale przy tym zadaniu bramka w finale MŚ wydawałaby się banałem. Sergio dać w opiekę Jesusa, czy może lepiej żeby usadzić go koło Fernando? Fernando lepiej, żeby zbyt blisko Davida nie siedział, bo starych ran się nie rozdrapuje. David też od Alby z daleka, skoro bromance z Messim mu zniszczył. No i Xabi, on przecież Sergio na urodziny nie zaprosił, lepiej, żeby.... i tak dalej.. Na szczęście to Andresito - może trochę potu pojawiło się na jego bladym czole, ale już po chwili zasalutowałby wykonanie zadanie o tak:

x

Przy składaniu życzeń jest bardzo, ale to bardzo wzruszająco. Villusiowi gromadnie życzą więcej minut na boisku dużo miłości od Messiego, Reinie kariery jako prowadzący angielskiego "X Factora", Fernando Llorente łaskawszych dla kariery PMSów, Macie dalej tak spektakularnego dorastania, a Puyolowi zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia. Xabiemu życzy się tylko symbolicznie, bo nikt nie wie co życzyć komuś, kto ma już idealne życie.

Do kolacji oczywiście zasiadają, kiedy wszystkie 12 potraw jest już całkowicie wystygniętych i zimnych. No bo przecież ile kont na twitterach/fejsch tyle musiało być ""taki tam z Wigilii" i to nie jedno, ale wersja z dzióbkiem, z uśmiechem, koło kapitana i w ogóle. Life is brutal, trzeba mieć swoje priorytety, czy jak to tam mówią.

A przy jedzeniu, jak to już w każdej kochającej się najmocniej na świecie rodzinie - bardzo żarte, acz urocze kłótnie. Żadna tam jednak słowne Gran Derbi nie miałoby miejsca, a bardzo zacięte dyskusje wyższości twittera nad facebookiem (Iker z Ramosem), a także o przewadze porodu naturalnego nad cesarką (Pique, Fabregas, Pedro). Choć del Bosque dopiero musiałby się podnosić z krzesła i powstrzymywać przed rękoczynami, gdyby Fabregas z Ikerem zaczęli śliski temat "Nie, bo to moja partnerka nosi brzydsze buty od twojej".

Kiedy przyszedłby wreszcie upragniony moment zanurkowania pod choinkę po prezenty, Geri byłby nadzwyczaj podenerwowany. Wiadomo co pojawia się pod choinką, częściej niż szopka.

s

z

x

Na szczęście, na strachu by się skończyło, nawet końskie zaloty Fabregasa nie chciałyby zarywać ze skarpetkową fobią wyżej wymienionego. Zresztą większość prezentów utrzymana byłaby w podobnym klimacie: najświeższe modele cyfrówek ze stabilizacją obrazu i 27584 pikselami, 3 miliony fanów na facebooku, farby do włosów, lakiery, lokówki, bądź "Zestaw Małego Pana Idealnego" (w zestawie: ray-bany, biały t-shirt i poradnik "Z rączkami na bioderkach na Ty"). Mimo aparycyjnego podobieństwa VDB do Mikołaja obeszłoby się bez siadania na kolanach, a prezenty rozdawałaby niczym swoje perfekcyjne podania Xavi.

s

Po tej części, przeszliby płynnie do tradycyjnego "jemy jeszcze więcej i oglądamy tv". "Kevina w tym roku nie będzie!" - oświadczyłby ściśniętym na kanapie kolegom (tak, ręka Xaviego jest na kolanie Villi w tym momencie) i zanim usłyszałby jęki zawodu, włożyłby do odtwarzacza inną płytę a ekran rozświetla szarość niezidentyfikowanych kształtów. Tak, to płyta z grudniowego USG Shakiry i rozdając okulary (wszystko nagrane w technologii 3D Dolby Digital) tłumaczy gdzie nóżki gdzie rączki i w co ubiorą go pierwszego dnia po urodzeniu.

Feliz Navidad, dziewczęta!

P.S. Miałyśmy jeszcze gdzieś tam dodać żarcik, że przez pól Wigilii Sergio siedział z wielkim wałkiem na głowie, a zapytany przez Xabiego "WTF?" odparłby że ściągnie go na sekundę przed robieniem zdjęć, bo chce by jego grzywka miała idealną objętość, sprężystość i skręt. Ale są Święta, nie będziemy złośliwe.