Z archiwum GQ: Juan Mata tak piękny, jak jeszcze nigdy nie był

Czyli jeden z nielicznych (zaraz obok trzęsienia ziemi i zerwania Cesca z Daniellą) powód dla którego jesteśmy w stanie przesunąć planowaną emisję kolejnego odcinka "Z archiwum H".

Okej, Okej, co prawda naszą pierwszą reakcją, kiedy zobaczyłyśmy newsa o Macie na okładce GQ było "ooo świetnie, akurat dzisiaj wypada dzień z "Z archiwum H, wepchniemy go gdzieś między te słitofcie". Później jednak nastąpiła chwila refleksji, dotarła do nas pełnia powagi sytuacji i... O mamo. Przecież mówimy o okładce GQ. Przecież mówimy o Juanie "jestem mniejszą i bardziej uroczą niż perfekcyjną wersją Xabiego" Macie. To zasługuje na swój osobny, osobisty zakątek na naszym portalu.

Zwłaszcza, że styliści od GQ odwalili kawał dobrej roboty. To znaczy, nie rozebrali małego Juana do slipków, ani nie oblali czarną farbą, co może w wypadku jego kolegi z kadry wyglądało superhot, ale w wypadku piłkarza Chelsea wyglądałoby superkomicznie. Wykorzystali za to nasze liczne porównania jego osoby do mniejszej wersji Xabiego Alonso i zaaranżowali sesję, której sam Pan Idealny by się nie powstydził, a nawet pozazdrościł.

Jest pięknie przycięty trzydniowy zarost, są stylowe, ale wciąż maksymalnie klasyczne garnitury i płaszcze, są refleksyjne ujęcia na parkowych ławkach w sepii i zbliżenia na twarz na której widnieje co najmniej intrygująca mina.

Juanito wygląda pięknie jak nigdy. Ach, dziewczęta, gdyby tylko możliwe było, żeby Xabi spłodził syna w wieku siedmiu lat, to po tej sesji nawet byśmy badań genetycznych nie musiały robić.

 

Jeśli jeszcze oddychacie, to mamy też wiadomość, że do sesji dołączony jest tradycyjny wywiad. Mnóstwo w nim nudnych około-klubowych wytartych pytań, ale... są też ciekawsze fragmenty. Mata zdradza, że w szatni na Stamford Bridge wszystkich Hiszpanów zwykło się nazywać... "Hiszpańską Mafią" - no tak, Torresiątko jak nic wygląda na hiszpańską wersją Ojca Chrzestnego.  Potwierdza też, że wciąż zaocznie studiuje zarządzenia w sporcie i tym też chciałby się zająć po zakończeniu kariery.

Co dalej? W razie jakbyście a) mieszkały w Londynie, b) miały tyle kasy, żeby do tego Londynu specjalnie na stalking Maty polecieć, to oto co mówi zapytany o ulubione miejsca w angielskiej stolicy.

King's Road i Fulham Road, obie są blisko mojego domu. Lubię również Soho, East End Shoreditch i Brick Lane. I jeśli nie musiałbym podróżować pociągiem na południowy-wschód, to zamieszkałbym najchętniej w Notting Hill.

No i kluczowe pytanie: "Między graniem w piłkę, studiowaniem i zwiedzaniem miasta, znajdujesz jeszcze czas na dziewczyny?"

Tak, człowieku, tak. Na to zawsze znajdzie się czas.

I tym miłym akcentem zakończymy ten tekst. Tym milszym, że Juanito otwarcie przyznaje się do bycia singlem. Hmmm... nie miałybyśmy nic przeciwko, żeby zostać mniejszą i bardzo uroczą wersją Nagore.