Sebastian Vettel mistrzem świata po raz trzeci!

Po dramatycznym, szalonym, absolutnie godnym tego emocjonującego sezonu finale w Brazylii. Z równie godnym mistrzem?
Vettel mistrzem świata po raz trzeci! Po dramatycznym, szalonym, absolutnie godnym tego emocjonującego sezonu finale w Brazylii. Po pasjonującym GP Brazylii Sebastian Vettel utrzymał przewagę w klasyfikacji generalnej nad Fernando Alonso i trzeci raz z rzędu został mistrzem Formuły 1! W finałowym Grand Prix Formuły 1 w Brazylii na torze Interlagos była walka o mistrzostwo do ostatniego okrążenia! Fernando Alonso wyprzedził Vettela, ale nie na tyle, by odebrać mu tytuł. Wyścig wygrał Jenson Button z McLarena. Tuż po starcie świetnie ruszyły oba Ferrari - Alonso i Felipe Massy. Brazylijczyk wskoczył nawet na drugie miejsce. Chwilę później Bruno Senna z Williamsa uderzył bolid Vettela. Podłoga i bok maszyny Niemca zostały rozprute. Vettel spadł na ostatnie miejsce, ale jechał dalej, wyprzedzając kolejnych rywali. Gdy spadł deszcz, rozegrały się kolejne dramaty. Kierownictwo Ferrari zbyt długo zwlekało z wymianą opon u Massy i ten spadł na 11. miejsce. Vettel nowe opony założył szybko, potem w równie ekspresowym tempie zareagował wymianą gum na wysychającym torze i ledwie dwadzieścia okrążeń po wypadku znalazł się za plecami swojego jedynego rywala w walce o laur F1. Gdy na 23. okrążeniu na tor zasypany przeróżnymi odłamkami wyjechał safety car, by służby zdołały uprzątnąć ostre kawałki karoserii, dystans między Alonso i Vettelem zniknął całkowicie. Po restarcie Niemiec przez chwilę się zagapił, spadł na siódme miejsce (Alonso był czwarty), ale wciąż był pewien obrony tytułu. Na 50. okrążeniu, 20 przed metą, zaczęło w Interlagos kropić. Na 55. okrążeniu prowadzący wyścig Lewis Hamilton i Nico Hulkenberg zderzyli się z winy kierowcy Force India. Vettel był 7., Alonso - puszczony przez Massę - drugi. Mistrzem wciąż Niemiec, ale tylko jednym punktem! Dwa ostatnie okrążenia kierowcy przejechali za safety car po wypadku Paulo di Resty. Button pierwszy, Alonso drugi, Massa trzeci, Vettel szósty. Ferrari na pocieszenie wskoczyło na drugie miejsce w klasyfikacji konstruktorów. Alonso przegrał mistrzostwo z Vettelem w stosunku 278 punktów do 281.

Trzeba przyznać, że Sebastian Vettel miał w niedzielę niesamowitego pecha i chyba jeszcze większe szczęście. W 99 przypadków na 100, taka sytuacja skutkowałaby najpewniej końcem wyścigu:

Wydawać by się mogło, że Sebastian to traci, radio zepsuło się od jego drżących komunikatów, presja była niesamowita, a w niesamowicie ciężkich warunkach na torze najprostsze zadanie - utrzymanie samochodu na torze w nie za dużym dystansie od Alonso, urastało do rangi, oj już ta słynna trzęsąca się  noga Christiana Hornera widziała do jakiej. Szczęście ponownie uśmiechnęło się do Vettel gdy po błędnej decyzji o przejściu na slicki, uratował go samochod bezpieczeństwa.

Tymczasem z przodu Fernando Alonso robił co mógł, ale więcej już się po prostu nie dało. Nawet przy pomocy niesamowitego wczoraj Felipe Massy (kto był wizjonerem i przewidział w konfrontacjach piorunujący start Massy i kłopoty na pit stopie Vettela, no kto?), na mecie chyba jeszcze smutniejszego od Hiszpana.

 

Ferrari driver Felipe Massa, of Brazil, is overcome with emotion while standing at the podium of the Formula One Brazilian Grand Prix in Sao Paulo, Brazil, Sunday, Nov. 25, 2012. Red Bull driver Sebastian Vettel, of Germany, overcame a first-lap crash to clinch his third straight Formula One championship title on Sunday, finishing sixth in an incident-filled Brazilian Grand Prix won by Jenson Button under pouring rain. Massa finished third in the race. (AP Photo/Victor R. Caivano)AP/Victor R. Caivano

Nie płacz dziecino!

25.11.2012- Race, Rob Smedley, (GBR), Scuderia Ferrari, Track Engineer of Felipe Massa (BRA) and Felipe Massa (BRA) Scuderia Ferrari F2012

Wzruszająco zrobiło się również po wypadnięciu Lewisa Hamiltona (szkoda - życzyłyśmy mu zwycięstwa), który po raz ostatni - jako kierowca Mclarena, wrócił do garażu, gdzie czekała na niego gorąca owacja. Tak skończyła się pewna epoka.

 

McLaren Formula One driver Lewis Hamilton of Britain walks to a photo call before the Brazilian F1 Grand Prix at Interlagos circuit in Sao Paulo November 25, 2012.  REUTERS/Ricardo Moraes (BRAZIL  - Tags: SPORT MOTORSPORT SPORT MOTORSPORT F1)  REUTERS/RICARDO MORAES

McLaren Formula One driver Jenson Button of Britain (L) hugs his team mate and compatriot Lewis Hamilton after the Brazilian F1 Grand Prix at Interlagos circuit in Sao Paulo November 25, 2012. REUTERS/Paulo Whitaker (BRAZIL  - Tags: SPORT MOTORSPORT SPORT MOTORSPORT F1)  REUTERS/PAULO WHITAKER

 

Tymczasem na torze mieliśmy nerwowe wyczekiwanie, wpatrywanie w prognozy pogody, strategiczne pojedynki czyli Grand Prix Brazylii 2008 all over again. Tym razem jednak obyło się bez dramatów ostatniego okrążenia, kiedy w końcówce na tor znowu wyjechał samochód bezpieczeństwa, sprawa była już przesądzona:

 

Ale i tak wiadomo, kto był prawdziwym bohaterem wyścigu.

Interlagos, Sao Paulo, Brazil. Sunday 25th November 2012. World Copyright:Charles Coates/LAT Photographic ref: Digital Image _N7T8060

 

Nic dziwnego, że wszyscy po wyścigu rzucili się do całowania biednego Witusia:

 

 

Ale i tak, zapomnijcie o wszystkim, zapomnijcie, że w Brazylii odbył się jakiś wyścig i wybierzcie się jeszcze raz na wycieczkę z Kimim Raikkonenem. Zostawcie go w spokoju, on wie co robi.

 

 

Icecream po wyścigu tłumaczył, że kiedy w 2001 roku (11 lat temu!!!) zdarzyła mu się podobno przygoda, brama przy teraz ślepej uliczce była otwarta i że w następnym sezonie upewni się czy znowu ktoś jej nie zamknął.

A jakie są Wasze wrażenia po wyścigu? Cieszycie się razem z Sebastianem czy płaczecie z Fernando?