(Prawie wszystkie) polskie drużyny niszczą w europejskich pucharach

A my przy tej okazji musimy się Wam przyznać do pewnej włosowo-opaskowej niekonsekwencji.

Ale spokojnie, fryzura Winiara nie zaczęła nam się nagle podobać. Postanowiłyśmy jej jednak dać natenczas spokój, no co zrobimy, chłopak najwyraźniej "zapuszcza na zimę", a prawda jest taka, że mógłby mieć na głowie rokietnik pospolity, i tak będzie piękny. Trzeba się z tym pogodzić.

Ale to wcale nie tak, że z zasady palimy na stosie wszelkie opaski i wysyłamy pod nożyczki wszystkich zapuszczających, bo (i tu zbliżamy się do meritum i kluczowej obserwacji tekstu) już taki Cupko w tej wersji fryzury, no dziewczyny, co Wam będziemy wiele mówić, podoba nam się.

A co Wy na to?

O samym wczorajszym spotkaniu Skry w Lidze Mistrzów nie ma za bardzo co pisać, Paweł Woicki nie byłby sobą gdyby rozegrał mecz prawie się chociaż w jednej akcji nie zabiwszy...

 

[zdjęcia: Tomasz Koprowski/skra.pl]

Ale wicemistrz Polski bez najmniejszych problemów rozjechał walcem rumuński Tomis Konstanca 3:0 (-20, -19, -20).

To w ogóle była kolejka rozjeżdżania walcem rumuńskich drużyn przez polskie, to samo zgotowali dzień wcześniej Remat Zalau siatkarze Resovii Rzeszów. I nie myślcie, że ogóle ich to nie wzruszyło.

 

Również i w Pucharze CEV nie mieliśmy litości dla przeciwnika. Jastrzębski Węgiel pewnie i w trzech setach pokonał Rennes Volley co oznacza awans do kolejnej rundy rozgrywek gdzie już oczekuje turecki Maliye Milli Piyango Ankara. Z tej okazji chciałyśmy Wam zakomunikować, iż włosy Russela Holmesa, jak i on sam, są niezmiennie piękne.

 

[zdjęcie: facebook.com/jastrzębski węgiel]

 

I tak by już pięknie było, ale niestety smutne wieści nadeszły wczoraj z Ankary, gdzie po heroicznym boju Delecta Bydgoszcz najpierw przegrała spotkanie po tie - break'u (14:16!), a w złotym secie nie miała już wiele do powiedzenia. Szkoda, ale  i tak brawo, bo rywal ze wszystkich wyżej wspomnianych zdecydowanie najtrudniejszy.